Wyrzynarka Metabo STE 100 Quick – test

Im wyższa jest cena narzędzia, tym wyższe mamy wobec nieco oczekiwania. Z drugiej strony trudno nam określić, czy akceptowalna dla naszej kieszeni cena będzie oznaczała równie akceptowalną jakość. Dzisiejsza recenzja odpowiada na pytanie: ile trzeba zapłacić, żeby było dobrze?

Oczekiwania vs rzeczywistość

Nasze oczekiwania wobec narzędzi są zazwyczaj takie same: powinny mieć dobrą cenę, dobrą jakość i charakteryzować się wysoką kulturą pracy. Oprócz tego byłoby fajnie, gdyby nie psuły się po paru miesiącach, a jeśli do tego dojdzie, żeby były dobrze zaopatrzone w części zamienne. Jeśli zaczynamy swoją przygodę z majsterkowaniem od narzędzi z marketów spożywczych, to tak naprawdę brakuje nam punktu odniesienia.

Narzędzia ze spożywczaka vs markowe

Często wystarcza, żeby narzędzie wykonało swoją pracę, bo przez resztę roku i tak będzie leżało w szafie, albo garażu. Więc już sam fakt, że taki sprzęt wytrzymał jeden, bądź dwa remonty oznacza, że jest świetny. Trochę bardziej skomplikowana sytuacja jest wtedy, gdy mamy za sobą przygodę z narzędziami z marketów, albo korzystaliśmy wcześniej z niedrogich, ale jednak markowych narzędzi i nie spełniły one w 100% naszych oczekiwań. Wtedy pozostaje nam już chyba tylko wyrzynarka za 1500 złotych, bo jak mawiają na internetowych forach i grupach na FB – dopiero ten sprzęt to potrafi zrobić robotę. O tym, jak wielka to bzdura można się przekonać za darmo, bez konieczności wydawania ponad 1000 złotych na ten faktycznie dobrze pracujący model. Na łamach bloga pojawiły się już testy praktyczne wyrzynarek. Znajdziecie je tutaj:


Co powinna umieć wyrzynarka?

Wymagania wobec wyrzynarki są zazwyczaj niezbyt wygórowane. Powinna ciąć. I do tego powinna ciąć prosto. Czyli coś, czego nie przewidywali jej projektanci. I coś, czego oczekuje spora grupa użytkowników, którzy często traktują ją jako jedno z pierwszych, uniwersalnych narzędzi. Tymczasem, ze względu na swoją konstrukcję, wyrzynarka ma spore szanse, żeby zepsuć materiał. Dlaczego? Bo brzeszczot ma niewielkie podparcie (oprócz kilku mniej lub bardziej udanych patentów, które próbowali wprowadzać producenci) i lubi uciekać w bok. Szczególnie wtedy, gdy jest nieprawidłowo dobrany do rodzaju ciętego materiału, albo tniemy nim twardy materiał.

Metabo STE 100 Quick

Metabo STE 100 Quick to dowód na to, że można zrobić solidne narzędzie, bez dodatkowych wodotrysków, które w teorii mają pomagać, a w praktyce bywa z nimi różnie. W opisywanym modelu, brzeszczot mocowany jest w beznarzędziowym uchwycie, który dodatkowo ma funkcję wyrzutu brzeszczota. To fajne, szczególnie wtedy, gdy nożyk mocno się nagrzeje – nie musimy łapać go przez rękawicę lub czekać, aż ostygnie. Wystarczy zwolnić dźwignię, żeby wyskoczył.

Sam uchwyt trzyma osprzęt dość ciasno, rolka oporowa nie wykazuje luzów zarówno na trzpieniu, jak i samym elemencie mocującym rolkę. Dodatkowo, rolka jest osadzona nisko, co powoduje, że brzeszczot jest podparty tuż nad stopą wyrzynarki i ma mniejsze szanse na niekontrolowane uginanie się. Czyli co? Spełnione są wszystkie warunki, żeby mogło to być dobre narzędzie? Prawie wszystkie, o czym za chwilę.

Od strony technicznej to konstrukcja z komutatorowym silnikiem o mocy nieco ponad 700W. Maksymalna głębokość cięcia to aż 100 mm (bez zaglądania do danych technicznych można to wyczytać z oznaczenia modelu: STE XXX – cyfry w nazwie oznaczają właśnie maks głębokość cięcia).
„Dodatkowe wyposażenie” to solidny standard – trójstopniowe podrzynanie, możliwość włączenia przedmuchu powietrzem linii cięcia, stopa z możliwością regulacji jej pochylenia, a także regulacja prędkości obrotowej.

Testy praktyczne

W przypadku wyrzynarek test jest w sumie banalnie prosty. Bo ma pokazać, jak narzędzie poradzi sobie z przecięciem materiały o różnej strukturze, twardości i przekroju. Jeśli jest zasilane sieciowo, odpadają testy na ilość cięć i wszystko to, na co narzekałem niedawno na Facebooku. Do testów przygotowałem sobie kawałek blatu z płyty wiórowej o grubości 38 mm, kawałek drewna sosnowego o grubości 45mm i starą dębową poręcz, która w najwęższym miejsc miała 40mm.

A tutaj krótkie video z testów:

Zalety i wady STE 100 Quick

Jest ich kilka. Zacznijmy od wad, bo tych będzie mniej. Wyrzynarka jest niewielka, jej korpus umożliwia pracę w rękawicach, co powinno być plusem, ale… no właśnie. Na co dzień pracuję wyrzynarką z uchwytem żelazkowym, zasilaną akumulatorem, więc jestem przyzwyczajony do większego ciężaru, który wcale mi nie przeszkadza. Kiedy zacząłem ciąć blat z wióra STE 100 Quick, miałem wrażeniem, że moc narzędzia jest zbyt wysoka w stosunku do wagi urządzenia. Potrafię sobie jednak wyobrazić jak bardzo te niespełna 2 kilogramy będą zbawienne w przypadku, gdy narzędzie pracuje na budowie i używacie go do cięcia nad głową. I robicie to kilka godzin dziennie Wtedy, to, co ja uznałem za wadę, będzie niewątpliwą zaletą.

Na plus można zaliczyć długi kabel sieciowy, dobrze działający uchwyt beznarzędziowy i funkcję jego wyrzutu, regulację prędkości, a także… to, że wyrzynarka perfekcyjnie tnie nawet grube i twarde materiały. I choćby ważyła jeszcze mniej i przez to podskakiwała podczas cięcia jeszcze bardziej, to brak luzów i dobra prostopadłość cięcia wygrywa wszystko. Dla przypomnienia – wszystko to za niecałe 500 złotych brutto.