Metabo PowerMaxx 12, czyli siema jestem Dawid (1/2)

Niektórym się wydaje, że im bardziej „potworne” narzędzie, tym lepiej. Potworna moc, potworny kolor, potworny moment. A nie jest wykluczone, że gdyby papcio Caravaggio żył, to na swoim słynnym obrazie z Dawidem i Goliatem, zamiast młodzieńca przepasanego chustą, namalowałby Metabo PowerMaxxa.

Drogi pamiętniku…

Akumulatorowe wiertarko-wkrętarki były chyba najczęstszym gościem w moim garażu. Używałem dużych, małych, tanich i drogich. Tych, co kręcą same i tych, którym trzeba pomagać. Ale odkąd pamiętam najwierniejszym towarzyszem moich prac był PowerMaxx, czyli maluch Metabo. Jeden z moich pierwszych testów omawiał wersję 7,2V, który był w sumie bardziej wkrętakiem, niż pełnowymiarową wiertarko-wkrętarką. Miałem też pierwszego, dorosłego PowerMaxxa 12, wyposażonego w taki śmieszny uchwyt kątowy z metalowym pałąkiem. Potem przerzuciłem się na wersje 10,8V i nasza przygoda trwałaby dalej, gdyby nie nowa wersja, którą Metabo powróciło do oznaczenia 12. Po co zmieniałem coś, co było fajne?

Po co komu PowerMaxx, czyli co jada cieśla

Zanim odpowiem, chciałem przez chwilę zastanowić się nad tym, co tak naprawdę sprawdza się w przydomowym warsztacie. Niektórzy twierdzą, że tylko i wyłącznie coś, co ma akumulator 18V. Bo mocniejszy, lepiej wkręca, etc. Musi mieć niutonów po sufit, bo przecież to tak, jak z samochodami. Im więcej niutków, tym większa szansa na driftowanie przednionapędówką z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Tymczasem, jeśli nie jesteś cieślą, który na drugie śniadanie łyka dwie krokwie i przegryza małą jętką, to w zupełności wystarczą ci dwa biegi, dwa akumulatory i około 35Nm. Ile to jest 35 niutów? To ćwierć tego, co ma pod maską Dacia Logan z silnikiem 0,9l. Jak Dacią polecisz A2 paczkę trzydzieści, to wyobraź sobie, co z takim momentem potrafi wkrętarka.

PowerMaxx 12

Dla kogo są małe wkrętarki

Jeśli przyjąć, że mocnym autem mężczyźni pompują swoje ego, to można zaryzykować, że ci z małymi siusiakami kupują duże wkrętarki. [Dam wam teraz chwilę na szybką inwentaryzację skrzynek narzędziowych – ja do swojej nawet nie zaglądam, bo wiem, że jest tam jeden LTX od Metabo. Ale czego nie robi się dla lepszego przyswajania tekstu…] No dobrze, więc skąd przekonanie, że do domu lepiej kupić tanią 18-kę, niż coś markowego na 12v? To pewna zaszłość z czasów, kiedy producenci produkowali duże i ciężkie maszyny i po ich wadze oceniało się przydatność sprzętu. Jak coś ciąży w łapie, to musi wymiatać. A jak producent nie zastosuje pancernych elementów wewnątrz maszyny, bo nie może tego zrobić w cenie 300 pln, to sztucznie ją dociąży. Aż w końcu nadszedł czas, że Metabo wyprodukowało pierwszego, „dużego” PowerMaxxa i udowodniło, że nawet z 12V można wyciągnąć sporo. Pierwszy PowerMaxx12 miał 34Nm, a na drugim biegu kręcił się do 1300 obrotów. Czyli można było i poskręcać i powiercić. Dodatkowo miał namiastkę Quicka, który pozwalał szybko zmienić wiertło na bita.

Akumulatory, czyli jak drenuje się kieszeń…

Ścieżka wyznaczona przez PowerMaxxa różniła się nieco od tej, którą szli inni producenci. O ile „ci inni” często wraz ze zmianą modelu sprzętu zmieniali slot akumulatora i samą baterię, to Metabo postawiło na sprawdzoną technologię litowo-jonową i niemal przez 10 lat nie zmieniało kształtu i mocowania akku. To tak, jakby w knajpie w centrum miasta, która zmienia właściciela kilka razy w roku był ten sam kucharz i ten sam rosół. Bo jak coś działa, to po co to zmieniać? Dzięki takiemu podejściu, użytkownik mógł kupić jeden pełny set: narzędzie, ładowarka i akumulatory, a później dokupować same body, za jakieś 30-40% ceny zestawu. Mógł to robić raz na kilka lat.

Co dostajesz oprócz nowego akumulatora?

W kontekście opisywanego powyżej przywiązania Metabo do sprawdzonych rozwiązań, ubiegłoroczna zmiana akumulatorów trochę mnie zaskoczyła. Bo nagle okazało się, że po tej niemal dekadzie świętego spokoju, będzie trzeba kupować nowe akumulatory. Czy faktycznie jest tak, że wsteczna kompatybilność odeszła do lamusa? Zacznijmy od zmian, które pojawiły się we wkrętarkach PowerMaxx. Podstawową jest fakt, że teraz PowerMaxx występuje w wersji bez i szczotkowej. Obie są krótsze od starszego rodzeństwa, minimalnie lżejsze i mocniejsze. Linia narzędzi 12V liczy już w tej chwili kilkanaście pozycji i można się spodziewać dalszego rozwoju.

PowerMaxx 12

PowerMaxx 12

Faktycznie akumulator jest zupełnie nowy, chociaż składa się z tych samych, sprawdzonych ogniw i elektroniki. Pocieszający jest fakt, że Metabo przygotowało też adapter, który umożliwia pracę z nowymi bateriami w starszych maszynach. Zmianą zdecydowanie na plus jest to, że nowe PowerMaxxy ładuje taka sama ładowarka, jak wersje 18-36V. I to jest coś, co ociera łzę po starym systemie 10,8V – nawet jeśli masz małą i dużą wkrętarkę, to naładujesz je jedną ładowarką.

W drugiej części tekstu przeczytasz, m.in.:

  • Czym dokładnie różni się nowa wersja od starej?
  • Jak radzi sobie z typowymi pracami?
  • Czy warto kupić nową wersję?