Test Wagner WallPerfect FLEXiO 585, czyli jak pokochałem malowanie… wałkiem

Nic nie irytuje mnie bardziej, niż malowanie ścian. Jest nudne i denerwujące. Więc kiedy okazało się, że czeka mnie pomalowanie około 200 metrów kwadratowych ścian, postanowiłem wypróbować agregat malarski. I to była jedna z gorszych decyzji, jaką podjąłem…

Kilka lat temu skusiłem się na jeden z modeli małych agregatów Wagnera. Byłem nim oczarowany, bo z rzadkimi farbami radził sobie doskonale i faktycznie przyspieszał pracę. Kiedy więc nadarzyła się okazja wypróbowania nowości Wagnera, nie zastanawiałem się długo i wybrałem się na pokaz, jaki zorganizował poznański market Bricoman.

20150603_181404
Jeśli coś ma w nazwie „Flex” to powinno być genialne. Niestety, nie jest.

Pierwsze rozczarowanie przyszło bardzo szybko – pokaz się odbył, agregaty były, ale w praktyce można było sprawdzić jedynie jeden z największych sprzętów do malowania i nakładania gładzi. I to faktycznie działało świetnie. Ale po pierwsze w domowym warsztacie zupełnie niepotrzebne, a po drugie kosztuje tyle, ile wynosi średnia wartość dobrze wyposażonego warsztatu majsterkowicza. Małe agregaty, owszem, były, ale tylko do „pomacania”. A pokaz sprzętu, podczas którego można go jedynie pomacać, to jak seks przez spodnie.

Po szkoleniu kupiłem sobie tytułowy model i od tego czasu zacząłem wkurzać się jeszcze bardziej. Nie na wydaną kasę, bo zawsze można odsprzedać narzędzie, ale na to, że dałem się uwieść marketingowym sloganom.

20150603_181422
Model 585 ma regulację mocy turbiny.

Pistolet jest przeznaczony do malowania ścian i fasad. Inżynierowie tak zaprojektowali dyszę, aby było może nanosić gęste farby bez konieczności rozcieńczania. Przyspiesza pracę nawet o 85% i jest ogólnie tak wspaniały, jak Dubaj o świcie. Tyle przynajmniej wynikało z materiałów reklamowych. A jak jest w rzeczywistości?

Owszem, pistolet przyspiesza pracę, ale przyspiesza także drastycznie zużycie farby. Po pomalowaniu ściany jednego pokoju (jakieś 12m2) z 10 litrowego wiadra zniknęła ponad połowa farby. Zbyt krótki kabel sieciowy powodował, że malowanie pod sufitem związane było z rozwijaniem przedłużacza, który wisiał w powietrzu. Samo „czyste malowanie” to też spore nadużycie. Jeśli wydaje się Wam, że po malowaniu Wagnerem, zwiniecie sprzęt i rozłożycie na podłodze drugie śniadanie, bo przecież jest czysto, przygotujcie się na wyciąganie spomiędzy zębów nie tylko śmieci, ale także na zdrapywanie z nich zaschniętej farby. Agregat brudzi jak wściekły żubroń. O ile zabrudzenia z wałka, bądź pędzla to zazwyczaj plamy w kilku miejscach, o tyle Wagner zostawia po sobie napyloną na sporej powierzchni mgiełkę. Nie myślcie sobie zatem, że malowanie Wagnerem uchroni Was przed oklejaniem listew przypodłogowych, albo przykrywaniem samej posadzki. Prace przygotowawcze będą wyglądały praktycznie tak samo, jak przy malowaniu tradycyjnymi metodami.

20150603_181449
Dysza jest skonstruowana w taki sposób, że możecie malować tym sprzętem elewacje. Posiada trzy ustawienia: malowanie w poziomie, w pionie i punktowe.

Największą wadą pistoletu jest ogromne zużycie farby. Pochłania ją z taką prędkością, że student w budce z kebabami może się od niego wiele nauczyć. Jeśli zechcecie (tak jak ja), przemalować ścianę na biało, a będzie ona aktualnie w innym kolorze, zróbcie sobie większy zapas farby. Bo to, co pokrywa dobrej jakości emulsja przy aplikacji wałkiem, jest dla Wagnera nieosiągalne. Teraz już wiem, dlaczego na większości pokazów prezenter maluje arkusz białego papieru kolorową farbą – bo to się udaje i wygląda ok. Jeśli poprosicie, żeby pomalował białą farbą kolor, obleje się z pewnością rumieńcem.

20150603_181436
Pokrętłem przy włączniku można regulować ilość farby.

Agregat miał w komplecie jeszcze jedną dyszę – do rzadkich farb, bejc i lakierów. Tej, niestety, nie wypróbowałem. Wyczyściłem pistolet i sprzedałem jak używany. Nie chciałem mieć z nim nic wspólnego. A malowanie mieszkania dokończyłem wałkiem. I to był bardzo pożytecznie spędzony czas.

Czy agregat ma jakieś zalety? Oczywiście. Jest solidnie wykonany, w walizce znajdziecie sporo dodatkowego wyposażenia. Fajny jest też dodatek w postaci dodatkowej głowicy. Łatwo się go czyści, równie łatwo zmienić kolor, chociaż czas potrzebny na dokładne umycie agregatu jest niemal taki sam (jeśli nie dłuższy), jak umycie wałka. Kosztuje około 580 – 650 złotych. Ale to pieniądze wyrzucone w błoto, chyba, że jesteście pracownikami Czerwonego Krzyża i lubicie odsprzedawać sprzęt poniżej ceny zakupu.

Parametry agregatu:

flexio
Informacja pochodzi z materiałów promocyjnych producenta: http://www.wagner-polska.com.pl/majsterkowanie.pdf

Ocena Pana Fleksa:

dupa

  • Kasia

    Ciekawa dyskusja się tutaj rozegrała, zwolennicy i przeciwnicy takich urządzeń mają używanie. Ja osobiście chyba bym nie sięgnęła po taki agregat, za skomplikowany dla mnie i jak czytałam sporo trzeba mieć przy nim doświadczenia, a nie o to chodzi w domowym malowaniu ścian. Dla profesjonalistów to pewnie ok, a dla takich maluczkich jak ja? Zostanę przy tradycyjnych narzędziach malarskich i tradycyjnych wałkach oraz pędzlach http://toczytam.pl/narzedzia-malarskie-pedzle-walki-kuwety-typy-rozmiary-przeznaczenie/ to jednak przemawia do mnie bardziej, choć nie powiem, w pierwszym odruchu pomyślałam, wow, takie urządzenie musi sporo ułatwiać, a tu zonk, jednak nie.

  • autor komentarza

    Mam od kilku lat Wagnera 670. Malowanie nim to przyjemność, ale trzeba się nauczyć, tak jak trzeba było kiedyś nauczyć się chodzić czy trzymać widelec. Ja wcześniej nie miałem żadnych doświadczeń z lakiernictwem, więc zajęło to jeden pokój. WSZYSTKO, co ma nie być malowane, należy okleić folią i taśmą, i to dość solidnie, bo pęd powietrza z dyszy potrafi zerwać słabo przyklejoną taśmę. To co nie zostanie oklejone, zostanie pomalowane. Drobinki farby odbite od ściany, czy rozpylone w powietrzu po kilku godzinach zaschną i pokruszą się, tworząc na foliach „piasek”. I na tym kończą się minusy. A plusy: czas i wysiłek są bez porównania mniejsze niż przy wałku. Odmalowanie trzypokojowego mieszkania zajęło pięć dni, wliczając przesuwanie mebli, oklejanie i przywrócenie stanu poprzedniego. Ważne jest, by niczego nie poprawiać od razu, bo tylko się pogorszy. Im mniej starannie (w granicach przyzwoitości) kładziemy pierwsza warstwę, tym lepiej. Paradoksalnie wszelkie doświadczenie malowania wałkiem będzie tylko przeszkodą. Istotne jest tylko stałe tempo przesuwania dyszy względem ściany oraz utrzymywanie stałej odległości od ściany. W testowanym tu urządzeniu widzę na zdjęciach regulator siły powietrza o wielu położeniach. W moim 670 są tylko dwa „biegi”. Być może tu jest problem wielu użytkowników – siła musi być odpowiednio dobrana do gęstości farby. Gdy pierwsza warstwa wyschnie, dopiero wówczas nanosimy poprawki. Zużycie farby ma wiele wspólnego z jej jakością a także przygotowaniem podłoża. Danych żadnych nie podam, bo tego nie mierzyłem, ale doświadczenie podpowiada mi, że agregat jest oszczędniejszy. Nakłada cieńszą warstwę farby, niż wałek, widać to po wszelkich nierównościach, które przy wałku są zalewane farbą, a po agregacie są tak samo widoczne, jak przed malowaniem.Generalnie wystarcza jedna warstwa farby + poprawki. Zdarzyło mi się malować ciemno fioletową ścianę na biało, tu potrzeba było prawie dwie warstwy – prawie, bo miejscami pokryło już w pierwszym malowaniu). Wałkiem pewnie po trzech malowaniach nadal prześwitywał by fiolet…
    Niektórzy piszą tu, że pluje farbą. Tak, pluje, jeśli farba jest zbyt gęsta, (zbyt gęsta by ją w dyszy rozpylić) albo gdy jest jej w zbiorniku zbyt mało (często się to zdarza, gdy malujemy pod kątem w dół, przynajmniej w 670 – efekt takiej a nie innej konstrukcji rurki pobierającej farbę).
    Ostatnie, chociaż nie najmniej ważne – po wałku zawsze zostają smugi nierówno rozprowadzonej farby, odciski włosia itp. Po agregacie cała ściana jest jednolita, a po przyjrzeniu się z bliska ma fakturę skórki pomarańczy, co mi osobiście bardzo się podoba. Szczerze mówiąc, świeżo wyszpachlowanych, gładkich ścian szkoda malować wałkiem.
    Jeśli ktoś ma do pomalowania 4 ściany, i nigdy w życiu nie ma zamiaru juz dotykać farby, to taki sprzęt jest mu nie potrzebny. Ale jeśli się ma perspektywę kilkudziesięciu lat, i kilka remontów w tym czasie, to zdecydowanie warto.

  • kfadrat1 .

    Witam
    I ja malowałem Wagnerem, tyle, że u mnie podyktowane to było względami technicznymi. Ściany pomalowane róznymi typami farb, ostatnią było zwykłe wapno(!). Zdzieranie wcale nie szlo tak wspaniale nawet po namoczeniu, zyrafy nie warto było uzywać tym bardziej, że chodziło o odmalowanie, uzupełnienie ubytków a nie o sztablaturę czy choćby gładź. Wałek niestety zbierał farbę w miejscach, w których zechciał gdy farba osiągała odpowiednią lepkość, Gdyby tak chociaż całość obierał… . Wagner ma większe zużycie niż wałek, ale jest to do zredukowania po odpowiednim ustawieniu dozowania farby. Czas malowania raczej gorszy niż wałek. Polecam jedynie na wredne powierzchnie, szczególnie w wielkiej płycie i starych budynkach. Albo prawdziwy natrysk albo wałek.

  • Des

    Witam , malowaniem zajmuje się już lata i żeby wykorzystać możliwości jakiegokolwiek sprzętu tym bardziej agregatów malarskich pomp itd trzeba trochę czasu i dużo treningu jeśli ktoś myśli ze kupi coś takiego i bez doświadczenia pomaluje sam mieszkanie to jest w błędzie . Sam używam do malowania Wagnera tylko z wyższej półki , do szpachlowania i malowania dużych powierzchni Graco a do malowania małych powierzchni tez Graco ale na aku . Jeśli ktoś chce mieć strukturę walka na ścianach do do agregatu dołączam jetrollera Graco czyli połączenie natrysku z wałkiem . W każdym przypadku zużycie farby dużo mniejsze krycie doskonale nawet biel na kolorach – kwestia ustawień i oczywiście wprawy . Pozdrawiam.

    • Mam doświadczenie agregatem, pistoletem w malowaniu farbami samochodowymi itd. dostałem wynalazek wagnera w prezencie, bawię się 3 dzień (w piwnicy) i porażka jak na razie;) Gęstą farbą pluje, rzadką rozwala gdzie popadnie. Osobiście polecam wałek z zasobnikiem na farbę z wagnera – całkiem przyjemnie się tym maluje.

    • Pan Fleks – blog DIY, testy na

      No widzisz, Des, mówisz do rzeczy. Zupełnie inaczej, niż doradcy w marketach. Tam komunikacja jest taka – „Chcesz mieć szybko pomalowane mieszkanie? Weź Wagnera!” Nie po to statystyczny Kowalski kupuje agregat za 600 pln, żeby przez tydzień uczyć się jego obsługi. Powinien ułatwiać pracę i oszczędzać czas oraz pieniądze. Niestety, nie robi tego.

  • PeterX

    Haha, ale opinia, pożal się Boże… po pierwsze primo, natrysk to nie wałek, najpierw trzeba poćwiczyć na obojętnej powierzchni (garaż, duży karton), sprawdzić pistolet w różnych ustawieniach i przede wszystkim nabrać techniki.Chodziłem w Leroyu obok pistoletów i kręciłem nosem, w końću się zdecydowałem na tego Wagnera, cena 480 + druga głowica w pakiecie i już nigdy do wałka wracać nie zamierzam. Wymalowałem tym cały dom.
    Dla uświadomienia wątpiących:
    -nie maluje się tym szybciej niż wałkiem, ale technika pozwala na mniejszy wysiłek, szczególnie na sufitach,
    -można używać gęstej warby, nie ma koniecznośći jej rozcieńczania, ja osobiście riozcieńczam 10%, żadsza farba lepiej kryje,
    -zużywa ok 20% więcej farby niż wałek,
    -malowanie zostawia b. przyjemną i idealnie równą fakturkę, jej chropowatość zależy od ustawienia ilości pompowanego powietrza,
    – maluje się równiutko, bec zacieków, można zrobić wtrysk na środku ściany i go idealnie wycieniować, idealnie zamalowuje narożniki zew. i wew., itp. bez wcześniejszego odcinania,
    -idealne krycie uzyskuje się nawet tanią farbą, jak np Dekoral Akrylit W,
    -o zaciek bardzo łatwo, chwila przytrzymania, nadepnięcie na kabel = zaciek, trochę wprawy i łapie się o co chodzi, na krańcach ruchu puszcza się cyngiel i ponownie wznawia,
    -oczywiście pyli, więc wszystko trzaba zabezpieczyć, nawet lepiej niż do wałka, konieczny kombinezon (5PLN) + najlepiej maska jak do gipsu,
    -po użyciu wymaga gruntownego umycia, nie koniecznie pod bieżacą wodą, ale można go rozebrać i zostawić w wiadrze z wodą i wrócić do umycia później.
    Bardzo ważną zaletą takiego sprzętu jest też np możliwość zastosowania w sytuacji słabego przygotowania gładzi, np w sytuacji przetarć lub zbyt cienkich warstw, które mogą płynąć pod farbą na wałku czy tym bardziej przy gruntowaniu wałkiem.

    • Jak dla mnie to to udaje że maluje, ma jakieś tam plusy, ale chyba zbyt mało aby kupić.

  • Daro

    Kupiłem Wagnera 525 i jestem zadowolony. Pomalowane sufitu 10m2 zajęło 3-4min. Farby zeszło ok 2l przy malowaniu na dwa razy. Najpierw proponuję poczytać instrukcję obsługi. Jedno z czym jeszcze nie mogę sobie poradzić to budzenie sufitu przy malowaniu ścian powyżej taśmy odcinającej.

    • :)

      W przypadku natrysku pierwsze maluje sie ściany, potem folia i sufit 🙂

  • Damian

    W pracy podobny agregat służy nam do białkowania piwnic 🙂

  • che

    To i ja muszę napisać swoją opinię 🙂
    Jestem w trakcie gruntowanego remontu – do pomalowania były wszystkie sufity i ściany w mieszkaniu 62m2, miałem nadzieję że Wagnerem (model 565) pójdzie szybko i sprawnie. Podłogi, okna, parapety i tak chciałem pozabezpieczać, więc ta kwestia nie robiła mi różnicy (wiedziałem że przy natrysku trzeba się do tego bardziej przyłożyć). Farbę do pistoletu polecono mi w markecie (zresztą teraz na większości widnieje napis, że się nadają). Malowanie zacząłem od sufitu w najmniejszym pokoju. W trakcie malowania pięciu metrów 3 razy dopełniałem zbiornik. Pistolet od czasu do czasu rzygnął farbą to tu to ówdzie, a na koniec zaczął już całkiem chlapać i pluć…
    Stwierdziłem że nie ma się co bawić i chwyciłem za wałek i na tym pozostanę. Pomalowanie sufitu w 20-to metrowym pokoju zajęło mi 30 min, nie trzeba latać z drabiną bo wszystko można z ziemi malować wałkiem na kiju. Co więcej farba z wałka praktycznie nie chlapie jak się go dobrze odciśnie. Dodam jeszcze, że fragment uprzednio pomalowany pistoletem pokryty był znacznie gorzej…
    Jestem amatorem i to było moje pierwsze podejście do natryskowego malowania, ale z wałkiem też na co dzień nie chodzę 😛

    Podsumowując – jeśli ktoś zamierza sam pomalować pokój/mieszkanie/dom, a nigdy wcześniej nie malował pistoletem to łapy precz od takich wynalazków. Chyba, że masz zamiar bawić się w czyszczenie, rozkręcanie żeby dolać farby co dosłownie kilka metrów i foliowanie wszystkiego co się da, a na koniec i tak poprawianie wałkiem 🙂

  • Darek l

    Witam powiem wam krótko mam pistolety malarskie Wagnera i mam też bardzo wysoki model agregatu malarskiego też tej samej firmy. Malowaniem zajmuje się zawodowo i muszę powiedzieć że to co tu opisujące to są brednie laików którzy kupili pistolety by pomalować osiem ścian :-). Wydajność farby jest mniejsza a jakość malowania w stosunku do wałka jest bez porównania lepsza, tak więc kupujcie wałki i malujcie 😀 jak nie umiecie pistoletem malarskim
    Pozdrawiam

    • Pan Fleks – blog DIY, testy na

      Darek, ja też miałem dwa pistolety i bardzo szybko się ich pozbyłem. Kupiłem, żeby pomalować osiem ścian. Tak zresztą marketingowo komunikuje te niższe modele Wagner – kup, a ułatwisz sobie domowe prace.

      Jeśli przeczytałeś mój tekst, to pewnie wiesz, że w moim przypadku zakup okazał się katastrofą. Syf i zużycie farby nijak ma się do rzekomych oszczędności przy stosowaniu tego sprzętu. Oczywiście, jakość z pistoletu w pewnych okolicznościach będzie lepsza, ale jeśli masz gładkie ściany, wystarczy dobry wałek (chociażby Anza), który wystarczy Ci na dwie dekady. Nie znam osoby, która maluje mieszkanie częściej, niż raz na kilka lat. Za cenę pistoletu kupisz bardzo dobre wałki i zapas farby na całe mieszkanie.

  • panB

    Mimo niezbyt pochlebnych w artykule jak i w komentarzach opinii kupiłem (dokładnie ten model), sprawdziłem jak działa – jestem zadowolony. Nie jestem zawodowym malarzem, nie jestem również pracownikiem dystrybutora ;). Fakt – z czyszczeniem jest więcej zabawy niż przy wałku – przy malowaniu kilkoma kolorami kilku powierzchni to jest upierdliwe. Jak Ci jeszcze farba przyschnie, bo nie wyczyści się od razu = sporo „zabawy”. Farby również schodzi więcej, niż przy wałku czy pędzlu, aczkolwiek nie jakoś dramatycznie (mnie przy emulsji lateksowej wyszło niecały 1 litr na 10 mkw, producent na opakowaniu podaje MAX. 14 mkw na litr). Również zabezpieczyć trzeba nieco porządniej/inaczej niż przy wałku (wałek nie podwieje folii, którą jest coś przykryte). Istotne, żeby malować powierzchnie w odpowiedniej kolejności (tak, wiem, że dla „PRO” to oczywiste, ale dla amatorów jak ja już niekoniecznie). Z plusów – szybkość malowania oraz jakość uzyskanej powierzchni – jest bez porównania do wałków czy pędzli. Malowanie nierównych powierzchni – kątów, załamań, wgłębień – ekspresowo i dokładnie. Przystawka do rzadszych farb i lakierów – fajnie się tym grunt rozprowadzało – błyskawicznie 🙂 (i mniej czyszczenia :D). Generalnie jestem zadowolony (tak 8 / 10 – gdyby nie konieczność dokładnego zabezpieczania i czyszczenie sprzętu „po” dałbym 10) i mogę polecić.

  • Waldek

    Mam przyjemność używać Wagner W565 oraz W585. Powiem tak troszkę trzeba popracować na tych pistoletach by dojść do wprawy i są to pistolety niskiego ciśnienia. Dołączam do przedmówcy, malując sufit zrosimy wszystko co jest w pomieszczeniu, więc trzeba zabezpieczyć wnętrze, ściany to już inna historia jest mniej pylenia. Zgadzam się farby troszkę połykają, ale idzie to z metrami, więc nic tu się nie zmienia. Dobrze maluję się kąty, czy trudno dostępne miejsca. Sprzęt myje się po każdym użyciu ale idzie to sprawnie tyci dłużej niż wałek 🙂 Powiem tak trzeba troszkę wprawy i jest ok. Jednak przy remontach gdzie dużo zakrywania oklejania czasem warto wybrać wałek. Dodam dobry wałek w wprawnych rękach i również metry uciekają a nie nachlapane tak jak po pistolecie.Na duże metraże to wiadomo że sprawdzają się pistolety wysoko ciśnieniowe. Jak nie masz cierpliwości to odpuść sobie pistolet, a jak chcesz spróbować czegoś nowego i poeksperymentować to czemu nie? .Czasem trzeba rozcieńczyć farbę uważać by powietrze nie oderwało, podwiało foli czy taśmy ale jak wszystko sprawnie się ułoży to wyjdzie i szybko i ładnie. Pozdrawiam.

  • Damian Ba…..ski

    Witam, ciekawy artykuł. Miałem ochotę kupić przy ostatnim remoncie ten sprzęt, widzę że dobrą decyzją było żeby sobie go odpuścić.

    • Pan Fleks – blog DIY, testy na

      Z tymi sprzętami tak właśnie jest – jak człowiek planuje remont i pomyśli o tym, ile czeka go pracy, to zaczyna szukać łatwiejszych rozwiązań. A dodatkowe 400-500 złotych przy większym remoncie też można jakoś przełknąć. Ale jest to niestety bardzo złudne. Koszt zakupu agregatu i dodatkowe wydatki na farbę sprawiają, że jest to mega nieekonomiczne rozwiązanie. Za dobry wałek Anzy zapłacicie 60-100 złotych. A sprawdzi się znacznie lepiej.

      • Damian Ba…..ski

        Fakt, można łatwo się przejechać. Dlatego czasem lepiej dołożyć 1-2 dni i zrobić ręcznie. Zwłaszcza że często wszelkie ulepszacze okazują się udręką. Mam fiata i jego największą bolączką są szybko rdzewiejące śruby (powiedzmy na 6 śrub 4 urwane to norma). Kiedyś przy wymianie łącznika między kolektorem a pierwszym tłumikiem zastosowałem magiczny preparat (coś konsystencji tawotu), który miał uchronić mnie od rdzy. Minęły 3 lata łącznik znowu do wymiany, bez szlifierki się nie obeszło. Wyglądało to trochę tak jakbym zaspawał te śruby, a twarde było jak kamień. Praca na 2h wydłużyła się do 8h. Dlatego zanim coś użyję/kupię to 3 razy sprawdzam.

        • PaintMasta

          BEZEDURA… lepiej dołożyć 2 dni i mieć bubel z zaciekami niż pomalować pistoletem w 30min i mieć super równo nałożoną farbę??? Malowanie to nie zabawa. Trzeba wylać przez dyszę kilka litrów farby, żeby nauczyć się nowego narzędzia, a nie psiczyć że jest zły. To nie narzędzie tylko operator nawalił ;)))

          • Damian Ba…..ski

            Tylko jedno pytanie, jak malując wałkiem można narobić zacieków?

          • PaintMasta

            Nie wiem, zapytaj omnibusa Fleksa heheh Ten wpis to stek wyssanych z brudnego palca przemyśleń osoby, która nie ma pojęcia o technikach malowania natryskiem.

          • Pan Fleks – blog DIY, testy na

            Trochę kultury nie zaszkodzi PaintMasta… Czytanie bloga i komentowanie nie jest obowiązkowe, więc nerwy trzymaj na wodzy.

          • Pan Fleks – blog DIY, testy na

            Powiedz mi, jak można nierówno nałożyć farbę wałkiem? Trzeba dobrać odpowiedni wałek i po kłopocie. Brzmisz mi trochę jak prezenter Telezakupów Mango, który na poparcie tezy, że obieraczka jest lepsza od noża, obiera marchewkę tym drugim trzymając go uchem…

  • Krzysztof

    Mam pistolet Wagner W550 (opisywany przez Pana Fleksa parę lat temu) i też zużywa bardzo dużo farby. Nadaje się dobrze do malowania konstrukcji o złożonych kształtach – jakieś pergole, krzesła ogrodowe itp. – tylko ta ‚farbożerność’ jest minusem. Wewnątrz nie próbowałem i też raczej zostanę przy wałku:)

    • PaintMasta

      Bo to są pistolety do malowania dużych detali :)))) a nie małej galanterii :))) Tym pistoletem masz pomalować np. drzwi na 3 przejścia (30sek.). A nie babrać się wałkiem, czy pędzlem przez 30 min i zrobisz tonę zacieków. Do małych elementów masz inne pistolety – nie hydrodynamiczne, tylko podłączone pod kompresor. Tam możesz na puszce pół dnia malować bo ustawisz punktowe malowanie i min. podawania.

      • Pan Fleks – blog DIY, testy na

        Zacieki wałkiem? I to pisze PaintMasta? Wolne żarty… Zacieki, pojawiały się, owszem, pomimo rozrzedzenia farby wodą zgodnie z zaleceniem Wagnera.

        • PaintMasta

          Wałkiem to możesz dzieci uczyć malować. Po to są systemy natryskowe o dużej wydajności, żeby duże powierzchnie pomalować w ekspresowym tempie. A Ty cofasz się do epoki kamienia łupanego i jeszcze to polecasz 😉 żenujące to jest 🙂 Albo weź zamów ekipę z dużą turbiną i pokażą jak się maluje pomieszczenia. Jak masz pomieszczenie ofoliowane to Ty będziesz jeszcze wałek myć i szykować do pracy, jak oni skończą malować 🙂 taka jest prawda 🙂

          • Pan Fleks – blog DIY, testy na

            Duże agregaty Wagnera, które widziałem na pokazie są faktycznie ok. Wjeżdżasz nim w wiadro z farbą i jedziesz. Ale małe pistolety są do bani. To moja opinia, więc mi nie wmawiaj, że nie mam racji.

            Cofaniem się do epoki kamienia łupanego byłoby mówić, że mieszanina wapna i emulsji jest najlepsza do malowania chaty. Ja sugeruję, że lepiej wybrać wałek, bo ten agregat to porażka. Szczególnie w sytuacji, kiedy malujesz mieszkanie, którego z jakichś powodów nie możesz opróżnić ze wszystkich sprzętów.

  • Amciek

    Witam,

    Ciesze sie, ze bez owijania w bawelne napisales, ze ten sprzet jest do D…
    Mam troche inny model tyle, ze natryskowy tez Wagnera i uwazam, ze sprzet jest dobry do pomalowania lawki, ogrodzenia – czegos na zewnatrz. Do zastosowan w domu zupelnie sie nie nadaje.

    pzdr
    Amciek

    • PaintMasta

      Urządzenia natryskowe hydrodynamiczne są bardzo wydajne i to normalne, że leją dużo preparatu. Bo tak właśnie ma być!!! :))) Masz pomalować 50m ściany, robisz to w kilka minut i gotowe. To nie jest jak w pistolecie podłączonym do kompresora gdzie możemy malować jak aerografem. To zupełnie 2 różne typy narzędzi i pracy. Oczywiście prawidłowe przygotowanie pomieszczenia to inna bajka, tu się nie żałuje folii i taśmy (chyba, że się chce sprzątać po malowaniu). Ja używam dużych turbinowych hydrodynamicznych do malowania pomieszczeń. Te małe Wagnery też miałem w rękach i można nimi małe pokoje pomalować dosłownie w kilka minut, ale potrzeba trochę praktyki. Tu Pan Fleks kupił, prysnął, zobaczył że dużo farby poszło i się obraził na dobry pistolet ;)))

      • Pan Fleks – blog DIY, testy na

        To nie jest dobry pistolet, zacznijmy od tego 😉 Nie obraziłem się na Wagnera, bo gdyby tak było, nie kupiłbym drugiego – miałem wcześniej mały model, można odszukać na blogu. Oszczędność to dla mnie ekonomiczne wykorzystanie farby i skrócenie czasu pracy. Jeśli zyskuję godzinę, ale tracę kilkadziesiąt lub kilkaset złotych na farbę, to co to jest za oszczędność? Druga sprawa to mycie – gdzie tu oszczędność czasu, skoro pistolet trzeba rozkręcić? Wałek myję 3-5 minut. Wagnera myłem minimum kwadrans. Takimi pistoletami malowałem 3 mieszkania. Zawsze kończyłem na wałku. Z tą różnicą, że po tym Wagnerze spodziewałem się cudów, a srogo się zawiodłem. Jeśli miałbym pomalować na biało ściankę z karton-gipsu, to może być się przekonał. Ale do malowania na biało ściany w innym kolorze, to prawdziwa mordęga. PS Na szkoleniu, o którym pisałem, było sporo speców. Wiecie jakie było ich zakuluarowe zdanie? Że to zabawki i jednorazówki.

        • PaintMasta

          Złej baletnicy… itd. Nie umiesz malować pistoletami o dużej wydajności to kup o mniejszej, prosta sprawa. Będziesz malować 10 razy wolniej, ale nie wciskaj ludziom bajek o super malowaniu wałkiem hahaha. Śmieszy mnie tylko wydawanie opinii po 2l farby 😉 Zakuluarowe zdanie jak i przed/po mnie nie intersuje – liczą się fakty, że pistolety te pracują z dużą wydajnością, ale trzeba umieć nimi pracować.

          • Pan Fleks – blog DIY, testy na

            Nie bardzo rozumiem to Twoje oburzenie, a poziom merytoryczny Twoich wpisów też każe mi wątpić w Twoją fachowość. Zapytam więc wprost: Czy Wagner Ci płaci, żebyś mnie atakował po tej recenzji? O jakiej opinii po 2 litrach farby mówisz? Czy Ty jesteś może tym panem ze sklepu, który sprzedawał mi farbę, że tak dobrze znasz szczegóły? Zużyłem w sumie 30 litrów farby. Z czego jedno wiadro 10 litrowe poszło na pistolet. A ponieważ to była droga farba, tym bardziej jest mi wstyd, że dałem się wpuścić w kanał z tym Wagnerem.

          • Ktoś_nowy

            Wtrącę tutaj stronę 3 grosze, otóż akurat dzisiaj malowałem wagnerem pokój 50m2. Wagnera kupiłem głównie dlatego bo wałkiem nie było możliwości tam pomalowania, mimo, że używam Anzy. Zużycie farby? Zależy od niej samej. Akryl – wychodzi dużo farby, Lateks – tutaj miłe zaskoczenie, zużywa w granicach przewidzianych przez producenta. Szybkość malowania? Tutaj zaskoczenia nie będzie – szybszy jest wagner. Efekt finalny? – Wagnerem bardzo łatwo uzyskać idealną powierzchnię, przy wałku trochę trzeba mieć wprawy tym bardziej jeśli się maluje farbami o zwiększonym połysku. Czym będę malował w przyszłości? Małe powierzchnie – wałkiem, duże – wagnerem. Druga dysza bardzo dobra – służyła mi do gruntowania – ekspresowo i bez żadnych zacieków.
            pozdrawiam