Klucz udarowy – akumulator, czy kompresor?

Są narzędzia, na które często szkoda nam pieniędzy. Szczególnie wtedy, gdy ich wykorzystanie sprowadza się do przydomowego majsterkowania. Klucz udarowy – oto jedno z takich narzędzi. 

Po co komu klucz udarowy?

Jednym z nich – mówię to na podstawie własnego doświadczenia – jest klucz udarowy. Do czego może się nam przydać klucz udarowy?  No właśnie. Jeśli zmieniamy raz do roku koła, to pewnie inwestycja kilkuset złotych w narzędzie, które posiada na stanie 100% warsztatów wulkanizacyjnych, wydaje się nam bez sensu. A co, jeśli lubimy od czasu do czasu podłubać przy aucie? Czy klucz jest nam potrzebny?
Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w dzisiejszym tekście. Porównam także dwa narzędzia – klucz udarowy zasilany akumulatorem, Yato YT-82931 oraz klasycznego pneumatyka zasilanego sprężonym powietrzem ATS P-160.

Co ma więcej mocy? Akumulator, czy powietrze?

Wybór i poszukiwania klucza udarowego nie różnią się zasadniczo niczym od poszukiwań każdego innego narzędzia. Na wstępie powinniśmy określić zakres zastosowań sprzętu, jego regularność, a także wyznaczyć budżet. Później kilka godzin w sieci i gotowe. Aktualnie mamy do wyboru dwie grupy narzędzi. Pierwsza to zasilane akumulatorem (czasami napięciem z sieci 230V) elektronarzędzia, drugie – sprzęt napędzany sprężonym powietrzem. Najprościej kupić „sieciówkę”. Jeśli dostęp do gniazdka mamy ograniczony – coś z akumulatorem. Trzecim wyborem jest pneumatyk.

Ten rodzaj zasilania nie bez powodu cieszy się największym powodzeniem w warsztatach samochodowych. Po pierwsze w warsztacie zazwyczaj mamy instalację ze sprężonym powietrzem, a po drugie – pneumatyki nie iskrzą, więc można stosować je w zapylonym środowisku i przy występowaniu łatwopalnych oparów i gazów (np. lakiernie). Sprężone powietrze to mniej elementów, które mogą ulec uszkodzeniu – nie mamy tam silnika, uzwojeń, komutatora, szczotek i setek innych części. Taki sprzęt jest również tańszy w zakupie i prostszy w serwisowaniu. Wady? Trzeba mieć pod ręką kompresor. Zalety? Do użytku garażowego wystarczy nam marketowy kompresor za 200-400 złotych.

Akumulator i kilkaset Nm. Serio?

Jeszcze kilka lat temu narzędzia akumulatorowe nie były tak do końca „na serio”. Pomimo, że ich ceny z roku na rok spadały i stawały się coraz lepiej dostępne także dla majsterkowiczów, parametry najtańszych narzędzi pozostawiały wiele do życzenia. Deklarowana moc pozostawała raczej w sferze dobrych życzeń producentów, same maszyny bywały awaryjne, a dostęp do części zamiennych i serwisu – ograniczony. A markowe narzędzia? One były koszmarnie drogie.

YT-82931

Teraz technologia litowo-jonowa na stałe zagościła w segmencie tanich maszyn, nie ma już problemu z jednym akumulatorem pasującym do całej gamy akumulatorówek, a ceny spadły do akceptowalnego poziomu. Parametry są dość obiecujące, a co ważne – narzędzia faktycznie pracują i dobrze radzą sobie z typowymi zadaniami.

Akumulatorowy siłacz YATO – YT-82931

Pierwszym z kluczy, który pracuje u mnie już prawie dla lata, jest zasilany akumulatorem YT-82931. Napędza go całe 18V z baterii o pojemności 3,0Ah. Występuje w zestawie z jedną, bądź dwoma bateriami. W walizce znajdziemy oprócz maszyny, ładowarki, akumulatora i papierów zestaw nasadek udarowych w najbardziej popularnych rozmiarach: 17/19/21/22mm. Co mogę o nim powiedzieć po tych kilkudziesięciu miesiącach? Jestem mile zaskoczony momentem obrotowym – za jego pomocą wyremontowałem zawieszenie w moim yountimerze. Świetnie poradził sobie ze śrubami wahaczy, mocowaniem kolumn MacPhersona. Pomagał mi także przy wymianie sprężyn, kiedy okazało się, że ściśnięcie ich za pomocą prostego ściągacza i grzechotki to jest do końca taka prosta sprawa.

YT-82931

Tym, co nie podobało mi się praktycznie od początku, to tylko jeden akumulator w zestawie. Nie traktuję tego w kategoriach wady, bo za dodatkowe 180 złotych więcej można mieć zestaw z dwoma. Ostatnio zaś Toya wypuściła nowy model klucza, który nie dość, że dysponuje wyższym momentem, to pochodzi z rodziny narzędzi zasilanych jednym akumulatorem. Szczegóły znajdziecie tutaj.

klucz udarowy YT-82931

klucz udarowy YT-82931

Moc sprężonego powietrza, czyli ATS P-160

Zanim spróbuję zrecenzować ATS P-160, kilka słów o samej marce.  Auto Tyre Service to marka własna należąca do podlubelskiego importera narzędzi dedykowanych branży warsztatowej, wulkanizacyjnej i oponiarskiej, P.U.H Szczepan. Marka jest polska, ale narzędzia produkowane są w Chinach. Producent pisze o kluczu, że jest to solidne i mocne narzędzie o maksymalnym momencie na poziomie 1500Nm, co samo w sobie jest już bardzo ciekawą alternatywą dla narzędzi z podobnej półki jakościowej. Klucz ma regulowany w III stopniach moment dokręcający, a pokrętło ma jeszcze jedno położenie – do odkręcania (tym razem jednostopniowe).

klucz udarowy ATS P-160

Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Ładnie zapakowany, estetyczny, dobrze spasowany. Obudowa z kompozytu, dzięki któremu unikamy wychładzania narzędzia podczas pracy (to wada większości kluczy z metalową obudową – sprężone powietrze wychładza korpus, przez co długa praca nie zawsze jest przyjemna). Przełącznik kierunku obrotów działa płynnie, a kwadrat na osprzęt wykonany precyzyjnie.

klucz udarowy ATS P-160
ATS P-160

klucz udarowy ATS P-160

klucz udarowy ATS P-160

I na tym, na dobrą sprawę, powinienem zakończyć moją recenzję klucza ATS P-160, bo w odróżnieniu od Yato, tym… nie miałem okazji pracować. Po podłączeniu węża i uruchomieniu okazało się, że klucz wpada w bardzo duże wibracje – bez względu na ciśnienie powietrza i obroty. Nie da się nim pracować. Przyznam szczerze, że podobna sytuacja, w której okazuje się, że nowe narzędzie wyciągnięte z kartonika nie nadaje się do pracy, przytrafiła mi się drugi raz w mojej karierze (pierwszy raz to przecinarka do metalu marki Graphite, której tarcza rozpadła się na kawałki po pierwszym uruchomieniu maszyny). Wysłałem maila do sprzedawcy z opisem usterki i czekam na odpowiedź. Jeśli klucz zostanie naprawiony, dokończę recenzję.

klucz udarowy ATS P-160

Podsumowanie

Każde z prezentowanych rozwiązań ma swoje zalety. Narzędzie akumulatorowe umożliwia pracę z dala od gniazdek sieciowych, a jeśli producent to przewidział, akumulator pasuje do innych sprzętów tego samego systemu. Tego typu klucze są często słabsze (mają mniejszy moment obrotowy), ale nie wymagają do pracy niczego, poza naładowanym akumulatorem. Co do awaryjności – YT-82931 służy mi od kilkunastu miesięcy i nie mogę powiedzieć o nim niczego złego. Oprócz drugiego akumulatora w zestawie, którego często mi brakuje, sprawdza się zawsze. Wyremontował zawieszenie w moim starym fordzie, a kiedy robię coś przy innych autach, dzielnie odkręca i przykręca koła. Przy intensywnej pracy wymaga ładowania w jej trakcie, więc jedna bateria bywa tym bardziej irytująca.  Akumulator nie jest tak bardzo wydajny jak w sprzętach pro, za dwu, albo trzykrotność ceny yato, ale za te pieniądze to bardzo dobry wybór.

Klucz pneumatyczny jest – przynajmniej w teorii – bezawaryjny i bezobsługowy. Nie ma silnika, szczotek, które trzeba wymieniać. Wystarczy tylko, że będziemy go regularnie olejować. Do pracy wymaga kompresora, co na starcie podraża jego zakup, ale w dalszej perspektywie przynosi raczej same korzyści.  Sam model ATS P-160. No cóż. Chciałbym napisać o nim więcej. Póki co muszę poczekać na naprawę. Dystrybutor sprzedaje go w bardzo dobrej cenie i kilku zestawach. Można kupić sam klucz, zestaw z przejściówką na bit, zestaw z wężem i latarką. Dodane akcesoria są przeciętnej jakości, ale zestaw, który kupiłem kosztuje tylko 279 złotych brutto. Dodatkowy wąż (10m) i latarka kosztuje zatem 30 złotych.

klucz udarowy ATS P-160