Pilarka, wyrzynarka, czy ukośnica, czyli czym ciąć?

Kompletując narzędzia do domowego warsztatu, te do cięcia są na listach zakupowych zaraz po wkrętarkach. Uniwersalne, łatwe w użyciu i o różnych możliwościach. Czym się różnią i do jakich prac się nadają?

Klęska urodzaju, czyli od czego zacząć?

Photo by Jelleke Vanooteghem on Unsplash
Photo by Jelleke Vanooteghem on Unsplash

Często mam wrażenie, że im większy dostęp do niedrogich i różnorodnych narzędzi, tym większy mamy problem z dokonaniem właściwego wyboru. Kiedyś nie było takiego problemu – prosta piła, kilka dłut i młotek to był praktycznie cały podręczny warsztat. Pojawienie się na rynku elektronarzędzi ułatwiło oczywiście pracę, odciążyło rzemieślników, pozwoliło uzyskać bardzo dobrą jakość gotowych produktów w dużo krótszym czasie, niż przy wykorzystaniu maszyn. Co ma jednak zrobić początkujący majsterkowicz, który chce rozsądnie wydać kilkaset złotych?

Rozcinanie, przecieranie i docinki

Wyrzynarka, pilarka ręczna bądź stołowa, albo ukośnica – z różnych względów to właśnie te trzy narzędzia są zazwyczaj typowane jako pierwsze wyposażenie warsztatu. Pomimo, że służą zasadniczo do tego samego, czyli do cięcia, to ich konkretne zastosowanie jest różne. Bowiem innego narzędzia użyjemy do odcięcia z np. 4-ro metrowego odcinka kilkunastu krótkich, innego do odcięcia z dużej formatki płyty kilku mniejszych, a jeszcze innego, jeśli zechcemy wyciąć w drewnie jakiś nieregularny wzór.

Co jest powinno być pierwsze?

Kiedy kompletowałem wiele lat temu narzędzia do swojego pierwszego warsztatu, wyszedłem z założenia, że materiał będę kupował gotowy. Ponieważ to były ultra proste projekty, typu ażurowy regał, albo proste krzesło, kupowałem w marketach strugane kantówki i docinałem je do mojego projektu. Uznałem, że na takie krótkie odcinki najlepiej nada się wyrzynarka. Oprócz listew można nią przeciąć także jakąś formatkę.

Wyrzynarka, czy może jednak pilarka?

Kilka pierwszych projektów bardzo szybko zweryfikowało moje początkowe założenia. Okazało się, że cięcie wyrzynarką długich formatek nie jest najlepszym rozwiązaniem, ze względu na konstrukcję narzędzia i wynikające z niej ograniczenia. Otóż zasadę pracy wyrzynarki można w dużym uproszczeniu porównać do działania maszyny do szycia. I tutaj i tam ruch obrotowy wrzeciona jest zamieniany przez przekładnię w ruch posuwisto-zwrotny. W maszynie do uchwytu mocujemy igłe, która pracuje w płaszczyźnie pionowej, w wyrzynarce – brzeszczot.

O ile jednak igła jest cienka, pracuje w miękkich materiałach i praktycznie nie napotyka na opór, o tyle w wyrzynarce sprawa ma się nieco inaczej. Podczas pracy brzeszczot się nagrzewa, pracuje na stosunkowo dużym skoku, co sprawia, że prowadzony przy linii lubi się skosić. Zamiast 90 stopni pomiędzy płaszczyznami cięcia i prowadzenia, mamy inny kąt. Oczywiście można próbować wyeliminować to zjawisko, poprzez stosowanie brzeszczotów dedykowanych do konkretnych materiałów, wolny posuw, etc, ale naturalnym środowiskiem dla wyrzynarki jest, było i chyba zawsze będzie cięcie krzywolinijne.

Pilarka – co można z nią zrobić

W stosunku do wyrzynarki, pilarka jest już dużo dokładniejsza, szczególnie w przypadku długich, prostych cięć. Sama piła jest duża, pracuje sporą powierzchnią, więc nie ma tu mowy o jej uciekaniu. Pilarką możemy swobodnie pracować przy wykorzystaniu prowadnicy – tę boczną producenci najczęściej dorzucają do maszyny, a długą możemy zrobić sami. Pilarką przetniemy równie łatwo materiał wzdłuż i w poprzek, formatki, a także kantówki, deski i listwy. Piłę z ostrzem ze spieków możemy naostrzyć (z brzeszczotem wyrzynarki tego nie zrobimy), możemy ja też dobrać w zależności od przeznaczenia i materiału (są piły do drewna, materiałów drewnopochodnych, tworzyw sztucznych, aluminium, etc).

 

Pilarkę możemy także spróbować „przerobić” na piłę stołową. Tutoriale znajdziecie bez problemu w sieci. Ważna uwaga – samo przykręcenie pilarki do blatu, od spodu, nie jest najlepszym rozwiązaniem z uwagi na potencjalne niebezpieczeństwo uszkodzenia działa. Pamiętajcie, że takie przeróbki wykonujecie na własną odpowiedzialność.

Ukośnica – narzędzie (prawie) doskonałe?

Po kilku latach eksperymentów dojrzałem w końcu do zakupu swojej pierwszej ukośnicy. Byłem zachwycony tym, jak łatwo się nią pracuje, jak powtarzalnym i uniwersalnym jest narzędziem. I w rzeczywistości nadal uważam, że ukośnica – nawet prosta, bez posuwu – powinna być wyposażeniem obowiązkowych każdego warsztatu majsterkowicza. Cięcie długich elementów na odmierzone i powtarzalne odcinki – to naturalne środowisko ukośnicy. Na rynku są dostępne dwa rodzaje tych maszyn – zwykła przecinarka, o polu pracy ograniczonym średnicą piły, a także wyposażona w posuw, czyli taka, w której zespół tnący porusza się na łożyskowanej prowadnicy. W tym drugim przypadku nawet przy średnicy piły 200-216mm możemy ciąć materiał o maksymalnej szerokości w granicach 250-300mm. To już całkiem sporo.