Wkrętarka z udarem, czy bez?

Znasz pewnie powiedzenie o tym co dzieje się z apetytem w miarę jedzenia. Coś ci powiem – ono działa (z jeszcze większą mocą) także jeśli chodzi o gromadzenie narzędzi.

Problemy dojrzewania

Wielu majsterkowiczów (ze mną włącznie) ma w swojej karierze etap wyboru pomiędzy klasyczną wiertarką udarową, a wiertarko-wkrętarką. Pisałem o tym w poprzednim tekście z cyklu Akademia Pana Fleksa – zajrzyj do niego, jeśli jesteś na etapie wyboru. Jeśli zakup tego narzędzia wynikał z zamiłowania do majsterkowania, to możesz uwierzyć mi na słowo – to nie będzie twój ostatni zakup. Kiedy twoje zainteresowania się krystalizują i wiesz już która działka bardziej cię kręci, zaczynasz dobierać sprzęt pod konkretne działania i projekty. Ale chcesz także ułatwiać sobie prace i niektóre narzędzia dublujesz, albo kupujesz nieco bardziej specjalistyczną wersję. I masz kolejny dylemat…

Akumulatorówka: zwykła, czy z udarem?

Było kwestią czasu kiedy po zawojowaniu rynku akumulatorowymi wkrętarkami przyjdzie czas na ich udarową wersję. Większość producentów ma w swojej ofercie oba rodzaje maszyn. Czy warto wybierać wersję z udarem? Zazwyczaj tak – szczególnie wówczas, gdy chcesz mieć uniwersalny sprzęt do domu, albo twoja praca wymaga wożenia narzędzi ze sobą i nigdy nie wiesz czego będziesz potrzebował przy kolejnym zleceniu. Musisz jednak pamiętać, że akumulatorowa wiertarko-wkrętarka z udarem ma swoje ograniczenia – nie tyle związane z rodzajem zasilania, ale udarem mechanicznym jako takim.

Udar mechaniczny – kiedy się sprawdzi?

W poprzedniej części Akademii pisałem o tym, jak działa udar mechaniczny. Sposób generowania go przez zębatki ma swoją konsekwencję w jego sile – udarów na jednostkę czasu jest bardzo dużo, ale w porównaniu do tego, który wytwarza mechanizm elektropneumatyczny, nie jest on tak skuteczny. Udarówką na akumulator wywiercisz więc otwory w materiałach mniej twardych niż „żelbeton” i z całą pewnością skuteczniej niż wersją bez udaru. Ale w bloku z wielkiej płyty nie będzie w 100% odpowiedni.

To nie koniec dylematów…

Bo to byłoby zbyt łatwe, prawda? Oprócz wyposażonych w udar akumulatorówek jest coś jeszcze – zakrętaki udarowe. Na czym polega ich wyjątkowość i kiedy mogą się przydać? Zakrętak udarowy działa nieco inaczej, niż wkrętarka. Głównym podzespołem zakrętaka jest bijak – to ciężki element, który odpowiada za generowanie udaru. Dzięki jego masie wartości momentu obrotowego w tego typu maszynach sięgają kilkuset Nm i to przy zasilaniu z 18-voltowego akumulatora.

Gdzie przydają się takie parametry i jak można poprawić sobie z ich pomocą pracę? Przede wszystkim dużo szybciej skręcimy za ich pomocą konstrukcje drewniane – bez względu na to, czy będzie to altana, wiata garażowa, czy więźba dachowa. Albo korpus szafki. Kolejnym obszarem zastosowań są prace mechaniczne – wyposażony w kwadrat ½ cala zakrętak odkręci śruby koła, elementy zawieszenia, a do tego nie potrzebuje zasilania z dodatkowego kompresora. Co do innych ułatwień – mając pod ręką wkrętarkę i zakrętarkę bardzo mocno skracamy sobie czas pracy przy danym projekcie: jedno urządzenie wyposażamy w wiertło, a drugie w bit.

Narzędzie na kieszeń majsterkowicza

Ile kosztuje taka przyjemność łatwej i szybkiej pracy? Samo body, czyli narzędzie bez akumulatora i ładowarki kosztuje mniej, niż 150 złotych. Wersja z uchwytem ½ cala (pod 6-cio kątne nasadki), bezszczotkowym silnikiem i momentem 280Nm – nieco ponad 300 złotych.