Jak zrobić świąteczne ozdoby?

Grudzień i cały okres przed świętami to fajny czas. Ludzie łapią trochę dystansu, mają więcej czasu, a dodatkowo świąteczna aura sprawia, że chcą sporo rzeczy robić sami. Mnie też dopadło.

Jazda na suwak i karp z Lidla

Już dawno temu zauważyłem, że na kilka dni przed Bożym Narodzeniem ludzie są inni – kierowcy przypominają sobie o jeździe na suwak, każdy mówi sobie dzień dobry i do widzenia, a w marketach i pod nimi też jakby kulturalniej: Sąsiadko, może sąsiadce też wziąć karpika? Tak, stoję właśnie pod Lidlem. Że co? Że dopiero za 3 godziny otwierają? No wiem, sąsiadko, ale i tak stoję, to może sąsiadce też wezmę?
Ponieważ nie kupuję karpia, o suwaku pamiętałem zanim stało się to modne,  kłaniam się niezależnie od pory roku, to na ten przedświąteczny weekend zaszyłem się z Fleksówną w garażu i zajęliśmy się przygotowywaniem świątecznych ozdób. Żeby było pożytecznie i twórczo.

12 Apostołów i choinka z sosny

Pomysły na nasze ozdoby są raczej proste – chcieliśmy wycinać w drewnie 12 potraw i sylwetki dwunastu Apostołów, ale ostatecznie uznaliśmy, że lepsza będzie choinka i gwiazdki. Projekt – jak to w Akademii – możliwy do wykonania z minimalnym parkiem narzędziowym. Materiały na ozdoby – to, co było pod ręką: kawałki sklejki 3mm, kawałek deski sosnowej i dębowe lamele, które zostały po jakimś projekcie. Zanim przejdziemy do pracy, odpowiedź na bardzo ważne pytanie, czyli…

Czy dzieci powinny pracować narzędziami?

Kiedyś zabrałem Fleksównę do garażu, aby mogła z koleżanką z klasy przygotować prezenty na Dzień Chłopaka. Mama koleżanki w rozmowie ze mną nie mogła wyjść z podziwu nad tym, jak dziewczyny dobrze sobie poradziły. Ale zaraz dodała, że nie mówiła mężowi o szczegółach, no bo dziewczynki używały narzędzi i on (ów mąż-ojciec), mógłby być zły. Jedyną sytuacją z mojego (niekrótkiego już) życia, jaką sobie przypominam, a która dotyczyła opierniczu za narzędzia, to była reprymenda od dziadka. Nie za to,  że wziąłem coś z „szopy”. Ale za to, że bez sensu zużyłem parę kilogramów gwoździ, po które dziadek jeździł do miasteczka (faktycznie, dzisiaj nazwałbym ten mój projekt stringartem, ale wtedy był od czapy). Złoszczenie się na dzieci, że chcą używać narzędzi jest głupotą. Ale głupotą jest też brak opieki nad dziećmi podczas prac warsztatowych. Sama chęć młodych ludzi do prac manualnych powinna cieszyć każdego rodzica. Nawet tego głupiego.

Jak robi się ozdoby

Idę o zakład, że widzieliście w sieci i na żywo całą masę ozdób świątecznych, a pewnie wiele z nich robiliście samodzielnie. My postawiliśmy na klasykę, czyli choinki i gwiazdki. Materiały, z których je zrobiliśmy to sklejka, kawałek sosnowej deski i kawałki dębowych lameli – czyli takiej bardzo cienkiej deski. Zaczęliśmy od wydrukowania wzorów gwiazd i choinek. Następnie wydruki nakleiliśmy na materiał i wycięliśmy szablon. Później od szablonu odrysowaliśmy kształt na materiale.To znacznie lepsze, niż każdorazowe wycinanie od papierowej naklejki, bo często papier się odkleja i roluje pod wyrzynarką.

 

Co trzeba mieć, żeby wykonać ozdoby?

Wielu z Was pewnie się boi, że takie weekendowe majsterkowanie pociąga za sobą konieczność posiadania sprzętu za miliony – bo przecież youtubery używają do zrobienia prostej rzeczy sprzętu za dziesiątki tysięcy złotych. Nam wystarczyła wyrzynarka, szlifierka i kawałek papieru ściernego. Użyliśmy też prostej szlifierki taśmowej, bo strasznie lubi ją Fleksówna.


Krawędzie figurek można doszlifować ręcznie. Dalszy krok to zdobienie.

Farba, lakier, a może wosk?

Sposobów na wykończenie takich precjozów jest mnóstwo. Można użyć farby, lakieru, albo wosku. My zastosowaliśmy każdy z preparatów – w końcu to zajęcia w Akademii Pana Fleksa, więc musi być dużo praktyki. Moja rada jest właściwie tylko jedna – kiedy już zorganizujecie swoim pociechom warsztaty, przypilnujcie, żeby włożyły na siebie coś, co może się zniszczyć – podczas warsztatów farby leją się strumieniami, więc szansa na dobicie ulubionej bluzy albo jeansów jest bardzo duża.