Metabo PowerMaxx SB – recenzja

Co może być lepsze od dobrej, niedrogiej i wydajnej wiertarko-wkrętarki? Równie dobra, niedroga, wydajna wiertarko-wkrętarka z udarem. Zapraszam na recenzję Metabo PowerMaxxa SB.

PowerMaxx to jedno z moich ulubionych narzędzi. Wkrętarka jest lekka, mała, w wersji Pro wyposażona w wymienny uchwyt i kilka gadżetów, z mocnym i trwałym akumulatorem. Szerzej opisałem ją jakiś czas temu; otrzymała również moją rekomendację „Pan Fleks poleca – idealna dla majsterkowiczów„. Wersja SB, o której mowa w dzisiejszym teście, to PowerMaxx wzbogacony o funkcję udaru. Postanowiłem sprawdzić, czy jest równie dobra i wydajna, co jej starszy brat.

IMGP2781

Wyposażenie, parametry

Przyznam szczerze, że nigdy nie byłem wielkim fanem akumulatorówek z udarem. Zawsze, kiedy zachodziła konieczność wiercenia w twardych materiałach, sięgałem po coś z kablem – albo zwykłą wiertarkę z udarem mechanicznym, albo młotek elektropneumatyczny. Wkrętarki zazwyczaj były duże, bo udar miał sens głównie w narzędziach 18V. Były też ciężkie, bo udar to dodatkowa masa narzędzia i znacznie droższe od zwykłych. Z drugiej strony sam mechanizm nie był tak wydajny, żeby konkurować z elektropneumatykami. Z tym większą ciekawością zabrałem się za udarowego PowerMaxxa. Na pierwszy rzut oka wyglądał niemal identycznie, co zwykły. Wagę ma też podobną, można używać jej na co dzień, bez obawy o nadmierne zmęczenie nawet podczas regularnej pracy.

 

IMGP2780

IMGP2779

 

W walizce z wersją udarową znajdziecie wkrętarkę, dwa akumulatory, szybką ładowarkę oraz instrukcję obsługi.

PowerMaxx vs PowerMaxx SB

Jakie są podstawowe różnice w tych dwóch modelach? W zasadzie tylko jedna (oprócz dodatkowej funkcjonalności). Zwykły PM występuje w wersji z wymiennym uchwytem. I jest to bardzo fajna cecha, bo świetnie zastępuje konieczność posiadania dwóch narzędzi – a wbrew pozorom to jest spore ułatwienie nawet dla majsterkowicza. Np. przy skręcaniu mebli, w jednym uchwycie mamy zamontowane wiertło, w drugim końcówkę do wkręcania. Wersję SB kupimy tylko ze stałym uchwytem na wiertła cylindryczne. Nie zmienia to oczywiście faktu, że także w wersji SB zamontujemy bit, albo każde inne akcesorium z uchwytem HEX. Obie maszyny występują także w zestawach SET, czyli z dodatkowymi akcesoriami.

IMGP2784

IMGP2785

powermaxx-tile
Producent zastosował tutaj takie same silniki i przekładnie, czego odzwiercedleniem są dane techniczne obu wkrętarek. Oba modele mają dwa biegi, maksymalny moment obrotowy na poziomie 17Nm/34Nm, prędkość od 0 do 1400 obr./min. i maksymalną średnicę obsługiwanych wierteł. Oba korpusy mają również zbudowane wskaźniki naładowania akumulatora, a także diodę LED. Obie zasilają akumulatory Li-Ion.

Testy praktyczne

Do testów przygotowałem sobie swój standardowy zestaw, na którym testuję wkrętarki. Są to: klejonka sosnowa o grubości 18 mm, kawałek litego drewna iglastego (sosna, 40mm), cegła pełna, a z osprzętu: wiertło piórkowe 12mm, wiertło sednik 40mm. Pierwszy test polegał na przewierceniu w klejonce otworów aż do wyładowania akumulatora. Drugi – wiercenie w litym drewnie sednikiem o dużej średnicy, a trzeci – wiercenie w cegle na wylot, wiertłem 8mm.

IMGP2948

Wyniki i wnioski

Akumulator przed testem został naładowany, wiertła były fabrycznie nowe, materiał suchy. Na przewiercenie 40mm grubości pełnej cegły, wiertłem 8 mm, PowerMaxx SB potrzebuje około 28 sekund (II bieg, sprzęgło zablokowane do wiercenia). W drewnie, z założonym sednikiem – nieco ponad 90 sekund (I bieg, sprzęgło zablokowane do wiercenia). Całkowita liczba otworów 12 mm w klejonce 18 mm to 238 sztuk (II bieg, sprzęgło zablokowane do wiercenia). Podczas wiercenia wkrętarka nagrzała się do około 58 stopni. Jest więc całkiem prawdopodobne, że po wystudzeniu udałoby się wywiercić jeszcze kilka otworów, ponieważ unieruchomienie maszyny mogło być związane z interwencją elektroniki, której zadaniem jest ochrona akumulatora i narzędzia przed przegrzaniem.

Co dokładnie mówią nam te wyniki?

Wiercenie w twardych materiałach, z udarem. Czy te niemal pół minuty to dużo, czy mało? Myślę, że bardziej istotny jest fakt, że takim małym narzędziem z akumulatorem 10,8V da się to zrobić. Jeszcze parę lat temu narzędzie, które byłoby w stanie pokonac cegłę, albo beton, musiało ważyć znacznie więcej. Teraz w kompaktowej obudowie mamy zabezpieczenie na wypadek, gdyby nasza ukochana wymarzyła sobie na ścianie nowy obrazek. Wiercenie dużym sednikiem 40mm to dla PowerMaxxa tak naprawdę ekstremalny test. Producent deklaruje, że maksymalna średnica wiercenia w drewnie to 18 mm. Tutaj, pomimo, że trwało to długo, było to niemal 2x więcej.
Wiercenie seryjne wiertłem piórkowym 12mm, z kolei, pokazuje jak długo maszyna może pracować w granicach maksymalnego obciążenia, bez przerwy. Liczba otworów udowadnia, że w tam małej konstrukcji drzemią spore możliwości.

Swego czasu porównywałem starszą wersję PowerMaxxa (z akumulatorem 1,5Ah) z identycznie skonfigurowanym sprzętem wyższej klasy, Festoolem CXS 10,8V. W tamtym teście Metabo wywierciło o około 70% otworów więcej, niż Festool. Czyli PowerMaxx przy cenie niższej o jakieś 80-100%, potrafi więcej, niż Festool. Mniej więcej o tyle samo procent, co różnica w cenie.

Film z testu

Zalety i wady

Zalety:

  • mała, lekka
  • cena
  • zasilanie Li-Ion
  • 36 miesięcy gwarancji
  • duża wydajność
  • dobra ergonomia
  • pojemność akumulatorów i ich uniwersalność (do PowerMaxxa możemy naturalnie wpiąć akumulator o znacznie wyższej pojemności)

Wady:

  • brak wersji z wymiennym uchwytem