Polerowanie auta – narzędzia, chemia i nowoczesna polerka elektryczna 3M.

Jedną z czynności, jaką możemy samodzielnie wykonać przy aucie jest odświeżanie lakieru – czynność łatwa, prosta i przyjemna. Żeby jednak nie było tak różowo, jest jedno ale… Nie bez powodu tę usługę wykonują wyspecjalizowane warsztaty lakiernicze, a liczą sobie za nią często kilkaset złotych. Każdy błąd może kosztować nas sporo, a o taki błąd nietrudno. Aby osiągnąć sukces w polerowaniu, potrzebujemy tak naprawdę trzech rzeczy: umiejętności, dobrych narzędzi i dobrej chemii. 

Majsterkowicz, który zamierza samodzielnie odnowić powłokę lakierniczą, wychodzi zazwyczaj z założenia, że to bardzo proste: nanieść na gąbkę wosk lub pastę ścierną, a potem dokładnie ją rozprowadzić za pomocą polerki. Należy jednak pamiętać o kilku ważnych rzeczach: doborze past ściernych, odpowiednim ich naniesieniu, a także doborze odpowiednich narzędzi. Mniej więcej przed rokiem pokazywałem Wam, jak przygotować lakier auta do sezonu zimowego. Korzystałem wówczas z najprostszej polerki dostępnej za kilkadziesiąt złotych. Moja recenzja nie była pozytywna: narzędzie nadawało się do krótkotrwałej pracy, a efekty zawdzięczałem w dużej części ambicji 😉 Dzisiaj mam kolejny pretekst do polerowania. Zapowiadałem kilka dni temu na fanpejdżu, że mam możliwość przetestowania absolutnej nowości na rynku: chodzi polerkę elektryczna marki 3M. Koncern jest zapewne znany Wam wszystkim – jest to globalny gracz na rynku technologii dla przemysłu, medycyny, biura i wielu innych. Zanim jednak przejdziemy do testu polerki, czas na odrobinę lakierniczej teorii. 
Dlaczego lakiery płowieją? 
Nawet kilkuletnie auta mają problemy z lakierem – słońce, promienie UV, a także zanieczyszczenia zdecydowanie nie wpływają dobrze na ich wygląd.
Technologie lakiernicze w motoryzacji w ciągu kilkudziesięciu lat bardzo się zmieniły. Od momentu, gdy w lakierniach zadomowiła się ekologia, straciły na tym naszej samochody. Stosowane przez producentów powłoki na bazie akrylu są bardziej podatne na uszkodzenia, ale przede wszystkich na utlenianie. Same zaś lakiery są miękkie i mało odporne na uszkodzenia mechaniczne. Pół biedy, jeśli nasze auto jest polakierowane „metalikiem”. Gorzej, jeśli dwuskładnikowym lakierem akrylowym. Promienie UV, a także inne warunki atmosferyczne sprawiają, że lakier traci połysk i staje się matowy. Użycie samego wosku daje krótkotrwały efekt, maskując jedynie wady, zamiast je naprawiać. W handlu dostępne są różne środki chemiczne, mające na celu poprawę właściwości powłok lakierniczych – zapewne wielu z Was zdarzyło się zastosować pastę polerską. Jest to rodzaj mleczka zawierający środki ścierne i nabłyszczające: w zależności od stopnia zużycia lakieru możemy wybierać poziom agresywności pasty – od mocno, do lekkościernej.W przypadku past bardzo ważna jest technologia ich nanoszenia. Pamiętajcie, że błędy niedoświadczonych majsterkowiczów może naprawić jedynie lakiernik. W przypadku najbardziej pesymistycznego scenariusza, gdzie należy nanieść ponownie warstwę lakieru, koszt takiej operacji może wynieść nawet kilka tysięcy złotych!
Jak wypolerować zniszczony lakier? 
Przy odrobinie wprawy możemy spróbować sami odświeżyć lakier. Jak się do tego zabrać? Jakich użyć narzędzi i preparatów? Oto kilka podstawowych informacji. Cały proces zaczynamy od dokładnego umycia lakieru. Zależy nam, aby podnieść jakość powłoki, a nie odwrotnie – mycie pozwoli usunąć z nadwozia brud i inne zanieczyszczenia, które w procesie polerowania mogą narobić wiele szkód. 
Polerowanie zaczynamy od wizyty w myjni samochodowej 😉
Większość preparatów nanosimy na suchy lakier. Tutaj ważna uwaga: nigdy nie należy zabierać się za polerowania nagrzanego nadwozia! Najlepiej robić to w chłodnym miejscu – garażu, pod wiatą, etc. Do nanoszenia pasty polerskiej używamy gąbek. W specjalistycznych sklepach znajdziecie ich spory wybór. W moim zestawie z polerką było ich kilka. Pokaże Wam na czym polega wyższość materiałów 3M nad innymi. 
Gąbki, futerka i pady – czyli zestaw porządnego „polerownika” 😉
Tradycyjne gąbki polerskie są płaskie. Powoduje to, że ich powierzchnia styku z karoserią jest bardzo duża, co w połączeniu z dużą prędkością obrotową może powodować niszczenie lakieru. Gąbki 3M mają nieregularną strukturę i są bardzo podobne do gąbek służących do wygłuszania kolumn głośnikowych. Dzięki temu znacznie lepiej odprowadzają ciepło. Różne kolory gąbek świadczą o ich twardości. Gąbkę mocujemy na talerzu z rzepem. Pastę nanosimy na gąbkę i polerujemy elementy karoserii. Szalenie ważny jest dobór odpowiedniej prędkości obrotowej – pastę polerską nanosimy na najniższym „biegu”. Być może spotkaliście auto z powłoką, która w ostrym słońcu mieniła się różnymi odcieniami – to właśnie efekt niefachowego polerowania ze zbyt dużą prędkością, zwany „hologramem”: 
Hologram – tym razem nie chodzi o płytę CD ze specjalnym znaczkiem, ale niefachowe polerowanie lakieru.
Okazuje się, że i takie niedoróbki możemy poprawić – koncern 3M oferuje bowiem, tzw. antyhologram, czyli bardzo delikatną pastę polerską, która pozwoli nam usunąć koliste ślady. Używamy jej dokładnie tak samo jak normalnej pasty polerskiej, nanosząc najpierw na gąbkę, a potem na karoserię.
Ponieważ moje auto ma na karoserii sporo przetłoczeń, wykorzystałem także małe, żółte pady dostarczone przez firmę 3M. Pozwalają dotrzeć do bardziej kłopotliwych miejsc, np. zagłębień w zderzakach, etc. Na wrzeciono polerki nakręcamy specjalny talerz, później żółty pad (Rolock Finishing Pad Hookit), a na pad przyczepiamy małą gąbkę.Wypolerowany lakier możemy przetrzeć specjalną ścierką z mikrofibry, a następnie nanieść wosk, który pozwoli osiągnąć długotrwały efekt błyszczącego lakieru. Tak wygląda karoseria mojej Astry po kilkugodzinnych zabiegach 😉 
Jaką polerkę wybrać? Kilka praktycznych porad.
Test polerki 3M Electric Polisher.
Miałem dotychczas w rękach kilka polerek – począwszy od najtańszych, trzymanych oburącz, poprzez klasyczne – zarówno klasy DIY jak i profesjonalne. Z tym większą ochotą przyjrzałem się dokładnie nowej polerce elektrycznej 3M. Przy okazji podpowiem Wam, na co zwrócić uwagę przy jej zakupie. 
Polerka 3M ma konstrukcję podobną do szlifierek kątowych. Podobna jest także zasada jej działania. Wrzeciono, poprzez przekładnie kątową, jest napędzane przez mocny silnik. Wydłużona, tylna rękojeść pozwala nam wygodnie trzymać narzędzie, nawet w rękawicach. W uchwycie znajdziemy włącznik, a także przycisk blokujący polerkę w trybie pracy ciągłej. Obudowa przekładni jest oczywiście z lekkich stopów, dla komfortu użytkowania inżynierowi zastosowali jednak nakładkę z tworzywa sztucznego. Przednia część głowicy jest wyprofilowana w taki sposób, że możemy na niej opierać drugą dłoń. Producent dostarcza także uchwyt pomocniczy, który możemy zamontować zarówno z prawej jak i lewej strony. 
Wydłużony uchwyt i wygodny włącznik – możemy obsługiwać do nawet w rękawicach.
Wrzeciono maszyny jest standardowe – gwint M14, na którym zamontujemy większość dostępnego w handlu osprzętu. Ciekawostką konstrukcyjną jest górna część obudowy – znajdziemy tam dwie wypustki. Służą one za podpórki maszyny, w sytuacji, gdy podczas pracy chcemy odłożyć ją „na plecy”. Dzięki bardzo dobremu wyważeniu całej maszyny, polerkę możemy położyć także z uruchomionym silnikiem! Każda dobra polerka powinna posiadać regulację prędkości obrotowej. Producent wyposażył maszynę w bezstopniową regulację prędkości – dokonujemy jej pokrętłem w górnej części obudowy. 
Regulacja prędkości obrotowej to w polerce podstawa. Tutaj dodatkowo znalazła się zaawansowana elektronika.
Minimalna prędkość na biegu jałowym to 750 obr./min, a maksymalna – 1850 obr./min. W niewielkiej konstrukcji udało się umieścić silnik o mocy 1100W. Mając na uwadze wagę maszyny jest to naprawdę bardzo dobry stosunek waga/moc. W polerce znajdziemy kilka zaawansowanych rozwiązań: po pierwsze, stabilizację prędkości obrotowej pod obciążeniem. Działa ona w taki sposób, że nawet pod większym naciskiem prędkość nie maleje – elektronika dba o to, aby pozostawała na takim samym poziomie. Jest jeszcze jedna ciekawostka: tzw. soft start. Przy dużych mocach silników i konstrukcji zawierającej przekładnie kątową, stosuje się system łagodnego rozruchu. Działa to w taki sposób, że po wciśnięciu włącznika, wrzeciono maszyny rozpędza się stopniowo. Wpływa to na trwałość samej przekładni (jest podczas startu mniej obciążona), szczotek i silnika.
Czas na krótkie podsumowanie: jak wypada w moim wypolerowanym teście nowość 3M? Podstawowymi zaletami narzędzia są waga, moc, zaawansowana elektronika, ergonomia, ale nie tylko. Niewielu jest producentów, którzy oferują odbiorcom kompletne programy narzędzi. Należy bowiem pamiętać, że narzędzia to jedno, a jego wyposażenie to drugie. Kolosalną zaletą nowego rozwiązania jest to, że producent oferuje przebogaty program materiałów ściernych, a także chemii. Uwierzcie mi, że w tym przypadku technologia jest bardzo skutecznym strażnikiem naszych lakierniczych wycieczek 😉
Zalety: 
  • ergonomiczna budowa, 
  • mocny i wydajny napęd, 
  • szeroka gama osprzętu (gąbki polerskie, futerka, pady, etc.), 
  • zaawansowana elektronika: łagodny rozruch, płynna regulacja prędkości, system utrzymywania stałych obrotów bez względu na obciążenie. 
Ocena Pana Fleksa: