Metabo SXE 150-5,0 BL – szlifierka, której nie polecisz… swoim wrogom

Jest kilka grup narzędzi. Są takie, które z chęcią polecisz oraz takie, które do niczego się nie nadają. Ja mam jeszcze trzecią grupę. To maszyny, których nie polecę swoim wrogom. Bo są tak dobre. Oto recenzja Metabo SXE 150-5,0 BL.

Po co komu szlifierka mimośrodowa?

Szlifierka mimośrodowa – gdyby próbować używać analogii do sprzętów kuchennych, jest tak popularna jak duży garnek na rosół, albo dobry nóż. Niewiele bez nich zdziałasz w kuchni, podobnie, jak niewiele zrobisz w warsztacie bez szlifierki mimośrodowej. Łączy w sobie dużą wydajność i dobre wykończenie powierzchni. Szlifierek na rynku jest mnóstwo. Najtańsze kosztują kilkadziesiąt złotych i są jak rosół z kostki. Ani dobre, ani wartościowe. Są też narzędzia dobrej jakości, w rozsądnej cenie. Są też perełki. Zakochujesz się w nich z miejsca. I resztę życia możesz spędzić na szlifowaniu i wygładzaniu. Być może jest to dość nieroztropne, żeby już w pierwszym akapicie zdradzić, jak wypadnie test narzędzia, ale nic na to nie poradzę. Nowa szlifierka od Metabo bije na głowę wszystko, co miałem dotychczas. Ale nie musisz wierzyć mi na słowo. Przeczytaj tekst do końca.

SXE 150-5,0 BL

SXE 150-5,0 BL – pierwsze wrażenia

Dobra szlifierka mimośrodowa powinna być przyjazna w użyciu. To znaczy, że powinna ochoczo rozprawiać się ze szlifowanym materiałem, powinna być ergonomiczna, dobrze, jeśli po godzinie szlifowania nie odpadnie ci od wibracji ręka i nie stracisz słuchu. Jakiś czas temu trafiła do mnie nowość Metabo – szlifierka Metabo SXE 150-5,0 BL. Pierwsza część symbolu oznacza średnicę krążka, a druga – średnicę mimośrodowości. To istotne, bo w ofercie Metabo jest jeszcze wersja 2,5. Fajniutki egzemplarz oznaczony uroczą naklejką „Sample not for sale”.

Co rzuca się w oczy przy pierwszych oględzinach? Otóż szlifierka wygląda jak pneumatyczna. Ma to swoje uzasadnienie, bo narzędzia pneumatyczne słyną z ergonomii. O ile jednak konstrukcyjnie bardzo prosto zminiaturyzować pneumatyka, o tyle w narzędziach z silnikiem to już bardziej skomplikowane. Chyba, że masz do dyspozycji miniaturowy silnik beszczotkowy. Co daje taki silnik? Oprócz niewielkich gabarytów jest całkowicie bezobsługowy, bo nawet jeśli oblecisz nią trzy jachty i dwa vw passaty szczotki się nie skończą… bo ich tam nie ma. Druga zaleta takich silników to duża sprawność. Trzeci – cicha praca. Dzięki wykorzystaniu silnika bezszczotkowego maszyna jest mała i lekka. Waży około kilograma.

SXE 150-5,0 BL

W górnej części znajduje się panel z włącznikiem i elektronicznym potencjometrem. Takie maszyny stosuje się zazwyczaj w wymagających pracach, gdzie każde uszkodzenie materiału powoduje generowanie dodatkowych kosztów. Np. przypadkowe włączenie jej, gdy leży na materiale. Albo odłożenie na szlifowaną powierzchnię, gdy talerz jeszcze się obraca. W SXE 150-5,0 BL te niebezpieczeństwa wykluczono, poprzez zastosowanie zabezpieczeń. Pierwsze z nich to włącznik sieciowy, który trzeba przycisnąć, aby doprowadzić napięcie do elektroniki nawet wtedy, gdy wtyczka jes w gniazdku. Druga sprawa to hamulec talerza. Zatrzymuje go w ułamku sekundy. Musisz się bardzo postarać, żeby talerz obracał się jeszcze w momencie, gdy odłożysz maszynę.

SXE 150-5,0 BL
SXE 150-5,0 BL
Kabel w maszynie jest odpinany. To też ukłon w stronę rzemieślników zarabiających narzędziami na życie, bo upraszcza serwis. Jeśli kabel ulegnie uszkodzeniu, nie musisz odsyłać do naprawy całej maszyny. Sam przewód jest w miękkiej izolacji i ma wystarczającą długość. Pod gniazdkiem na przewód znajduje się króciec do podpięcia odkurzacza. Jest ruchomy, więc operując narzędziem przewód odciągu albo odkurzacza się nie zawija.

SXE 150-5,0 BL

Regulacja prędkości jest ustawiana dwustopniowo. Służy do tego elektroniczny potencjometr z preselekcją, a płynną regulację realizuje włącznik w górnej części narzędzia. Im mocniej naciskasz, tym szybciej obraca się talerz. W odróżnieniu od klasycznych włączników, tutaj możesz regulować prędkość naciskając dłonią na obudowę maszyny.

Co mogę powiedzieć o pracy szlifierką? Właściwie same dobre rzeczy. Świetnie leży w dłoni. Ma odpowiedni zapas mocy i dużą wydajność. Pierwsze parę godzin spędziłem na odnawianiu starych blatów. Przy zastosowaniu dobrej jakości krążków i późniejszym wybarwianiu i lakierowaniu nie zauważyłem sprężynek na materiale.

SXE 150-5,0 BL

Rzep talerza trzymał bardzo dobrze, pomimo, że był to egzemplarz pokazowy, który miało w swoich rekach wielu użytkowników. Wydajność odsysania urobku oceniam równie pozytywnie. Wokół miejsca pracy nie było pyłu, który mógłby przeszkadzać w późniejszej obróbce. Ogromną zaletą szlifierki jest duża kultura pracy. Nie trzeba tutaj tony materiałów absorbujących wibrację, bo szlifierka jest dobrze wyważona. Znikoma waga jest również na plus. Ćwiczyć bicepsa możesz tradycyjnie, na siłowni. Tutaj masy sobie nie zrobisz.

SXE 150-5,0 BL

SXE 150-5,0 BL

SXE 150-5,0 BL

Podsumowanie

Trudno mi doszukać się jakichkolwiek wad tego narzędzia. Z perspektywy majsterkowicza może to być wysoka cena, która wynosi ponad 1800 złotych netto. Jest to sugerowana cena detaliczna producenta, w praktyce można ją kupić za 1900 brutto. No i tak nadal taniej, niż konkurencja, która w tym segmencie jest ograniczona. Ważne jest także to, że SXE 150-5,0 BL to klasyczna szlifierka mimośrodowa, a nie rotacyjna. Ruch obrotowy talerza nie jest więc wymuszony przekładnią, tylko konsekwencją ruchu mimośrodowego. Co nie zmienia faktu, że wydajność pracy jest rewelacyjna.

Zalety SXE 150-5,0 BL:

+ duża kultura pracy
+ duża średnica mimośrodowości
+ niewielka waga
+ małe gabaryty i kompaktowa budowa
+ elektronika: preselekcja prędkości, utrzymywanie stałych obrotów pod obciążeniem
+ bardzo dobra wydajność obróki
+ bezobsługowy silnik bezszczotkowy
+ gwarancja
+ cena w stosunku do konkurencyjnych marek i modeli

Tydzień z tą szlifierką przywołał wspomnienia beztroskich wakacji nad jeziorem po zdanej maturze. Robiłem to, co lubię najbardziej i nic innego się nie liczyło. No i jadłem tylko i wyłącznie konserwy, bo nie chciało mi się wychodzić z warsztatu. Polecam. Pod warunkiem, że nie jesteś moim wrogiem.

  • zibi

    Wygląda naprawdę ciekawie ale cena bardzo niemiecka 🙂 Najtańsza jaką znalazłem to 1800 w lokalnej walucie kolonialnej :))

    • Adam

      Dobrze to Pan ujął – „lokalnej walucie kolonialnej”. Pozdrawiam