Metabo KGSV 72 xact – moja nowa kapówka

Co może zastąpić bardzo dobrą i dokładną ukośnicę w warsztacie majsterkowicza? Jeszcze fajniejsza i równie dokładna ukośnica!

Po 5 latach, który minęły nam bardzo miło, postanowiłem zdradzić moją KGS 216 Plus i zmienić ją na mniejszy i nowszy model – Metabo KGSV 72 xact.

Kapówka, warsztatowy must have

Nie wyobrażam sobie warsztatu bez kapówki. O uniwersalności tego narzędzia pisałem wielokrotnie. Przedstawiłem Wam również model, który miałem w garażu. Co się takiego wydarzyło, że postanowiłem ją zmienić? Jak pewnie wiecie, przeprowadziłem swój mały warsztat z piwnicy do garażu. Metrów jest więcej, ale miejsca często brakuje – taka dziwna prawidłowość. Ukośnica była ustawiona na małej szafce. Z uwagi na jej konstrukcję, a także fakt, że w tymże garażu parkuję swojego „youngtimera”, na czas parkowania auta, musiałem składać ukośnicę. Przestawiałem jej blat na 45 stopni. Żeby coś przyciąć, musiałem odsuwać ją od ściany i ustawiać. Tak mnie to irytowało, że zacząłem szukać alternatywy. Latem miały swoją premierę dwie nowe maszyny, dedykowane w zasadzie dla parkieciarzy – KGSV 216 Xact i KGSV 216 Xact SYM. Różnią się drobnym szczegółem – wersja z SYM  nazwie ma możliwość symetrycznego rozsuwania prowadnic, co doskonale nadaje się, np. podczas docinania listew przypodłogowych. Ja tego nie potrzebowałem, więc wybrałem zwykłą wersję.

imgp2623

KGS 216 Plus vs. KGSV 72 Xact

Jakie są podstawowe różnice pomiędzy moją starą, a nową? Przede wszystkim prowadnice i posuw. KGS 216 Plus miała klasycznie rozwiązane prowadzenie. Głowica z silnikiem i piłą jeździła na prowadnicach, wyjeżdżając tym samym poza obrys kapówki, bo i obsadzenie łożysk znajdowały się z tyłu. Oznaczało to, że wymagała sporo miejsca za sobą.

metabo-scie-a-onglets-kgs-216-plus
W nowym modelu prowadnice wysunięte są do przodu, co znaczy, że obszar pracy piły kończy się dokładnie tam, gdzie podstawa.

 

imgp2630

Komfort pracy, dokładność, parametry

Pierwsze wrażenie po wyjęciu nowego nabytku z kartonu, to dużo niższa masa. Nie wiem, czy mi się to podobało. Z jednej strony to fajne, bo można ją przenosić bez obawy o kondycje kręgosłupa, a także zabrać na montaż. Ale moja KGS-ka była jakaś taka bardziej pancerna i lubiłem to w niej. Prowadnice nadal są łożyskowane, więc o dokładność i płynność pracy nie musicie się martwić. Także włącznik jest ustawiony dokładnie w osi, więc nawet niechcący nie będziecie mieli pokusy, żeby przegiąć piłę w jedną stronę, co ma wpływ na jakość cięcia.

imgp2624
Fajnym dodatkiem są laserowy wskaźnik cięcia (podwójny, wyznacza linię cięcia), a także światło LED.
Napęd jest przenoszony za pomocą paska, co jest dodatkowym sprzęgłem bezpieczeństwa – dużo trudniej spalić kapówkę z napędem poprzez pasek, niż zębatki.

imgp2626
To co w KGS 216 plus było dodatkiem, to hamulec piły, soft start i regulacja prędkości. Nowy model też to ma! Dużo bardziej wydajny jest system zasysania pyłu. Poprzedni model miał karbowany wąż, do którego podłączało się odciąg. Wąż był sztywny i czasami się zapychał. Tutaj odsysanie jest bardziej skuteczne, a od tarczą znajduje się rodzaj kaptura, który wyłapuje pył. Króciec do odkurzacza można regulować.

Którą wybrać?

Jeśli masz postanowienie noworoczne i zamierzasz sprawić sobie jedną z tych kapówek, mam da ciebie radę. Jeśli masz mało miejsca, jeździsz na montaże, albo pracujesz poza warsztatem  KGSV 72 będzie idealna. Jeśli nie ogranicza cię mała przestrzeń i możesz ustawić kapówkę w jednym miejscu – szukaj KGS 216 Plus. Obie są dokładne, mają mocne silniki i dobre wyposażenie.

imgp2625

imgp2629

imgp2631

imgp2635

imgp2634