Makita 3710 – jednoręki bandyta

Kiedy pod koniec XIX, bezrobotny imigrant z Niemiec, Charlie Fey, zaczął pracę nad pierwszym automatem do gry, nikt nie myślał, że Kalifornia i cały świat pokocha wkrótce hazard i jednorękiego bandytę. Podobnie było z Panem Fleksem – kiedy zobaczył po raz pierwszy nowy model frezarki Makity, nie myślał o tym, że będzie to jedno z jego ulubionych narzędzi. 
Frezarka Makity, którą sam producent określa mianem „przycinacza” (ang. trimmer) to kompaktowe narzędzie, które wprawdzie nie zastąpi klasycznej frezarki, ale posiada kilka niewątpliwych zalet, które powinni wziąć pod uwagę majsterkowicze, planując zakup podobnego narzędzia. Co wyróżnia frezarkę Makity? Po pierwsze: waga i rozmiar. Narzędzie jest przystosowane do pracy jedną ręką, waży nieco ponad 1,5 kilograma, więc operowanie nim nie sprawia kłopotu. Frezarka jest wyposażona w regulację głębokości – nie jest ona tak precyzyjna jak w większych maszynach, ale do prostych zadań w zupełności wystarcza. 

Parametry maszyny są obiecujące: silnik o mocy 530 W rozpędza wrzeciono do 30 000 obrotów/min. Producent nie wyposażył trymera w układ miękkiego startu, ani regulację obrotów, co sprawia, że przy włączaniu występuje dość silne szarpnięcie – warto o tym pamiętać i włączać maszynę z dala od obrabianego materiału. Jak się pracuje Makitą? Całkiem przyjemnie. W standardowym wyposażeniu znajdziemy: prowadnicę równoległą, prowadnice kątową, frez palcowy, przystawkę do usuwania nadmiaru okleiny, tulejkę kopiującą, oraz dwa klucze do zacisku.

Wiele wariantów regulacji podstawy sprawia, że dysponując wyłącznie prostym frezem, możemy, np. fazować krawędzie materiału pod kątem 45 stopni. Biorąc pod uwagę fakt, że w zestawie występuje wyłącznie tulejka zaciskowa w rozmiarze 6 mm, jest to sprawa dość istotna. Większość dostępnych na rynku zestawów frezów posiada trzpień o średnicy 8 mm, co powoduje, że frezy są dla posiadacza Makity bezużyteczne. Na obcojęzycznych stronach Makity można znaleźć informację, że producent przewidział także tulejkę w rozmiarze calowym, ale w Polsce nie jest ona dostępna nawet jako akcesorium.

Czy frezarka posiada wady? Owszem, nawet kilka: po pierwsze ograniczony dostęp do akcesoriów wskutek zastosowania jednego rozmiaru tulejki dystansowej. Po drugie – akrylowa podstawa jest podatna na zarysowania. Regulacja głębokości frezowania mogłaby być dokładniejsza, ale wystarcza do zastosowań, do których została stworzona. Oprócz tego cała masa zalet – niewielka waga, bogate wyposażenie seryjne, za które inni producenci każą dopłacać, spora moc i dobra ergonomia. Nie bez znaczenia jest także cena: za około 400 PLN dostaniemy wszystko to, co u konkurencji wymaga sporej dopłaty (prowadnica kątowa, tuleja kopiująca). Ci, którzy zamierzają wykorzystwać narzędzie w pracy zawodowej powinni pamiętać, że Makita faworyzuje użytkowników indywidualnych: zakup na fakturę oznacza jedynie 12-miesięczną gwarancję. 
Pan Fleks, do tej pory miłośnik narzędzi „z prawdziwego zdarzenia”, przesiadł się na mniejszą Makitę z prawdziwą rozkoszą. Dane frezarki można znaleźć na stronie producenta. Zdjęcia pochodzą ze strony: www.makita.biz